– Cholera jasna! Próbujecie się pozabijać?! Róbcie to, kiedy mnie nie ma w pobliżu! Nie zamierzam sprzątać waszego bałaganu i dać się przy tym zabić! – Declan dyszał ciężko.
Stał pomiędzy Maximusem a Eitenem, podczas gdy królewski Gamma zwinął się na ziemi w kałuży własnej krwi. Nie umrze, ale zajmie mu chwilę, zanim dojdzie do siebie.
Tymczasem Maximus wyglądał w porządku; stał na nogach, z raną
















