logo

beletrystyka

Znamię Szalonego Króla Alfy

Znamię Szalonego Króla Alfy

Autor: Aeliana Moreau

NALEŻĄ DO ALFA
Autor: Aeliana Moreau
12 sty 2026
Rania była niespokojna od samego rana. Nie wiedziała dlaczego, ale serce boleśnie łomotało jej w piersi. Rozważała pójście do uzdrowiciela, by sprawdzić swój stan, lecz ostatecznie zrezygnowała z tego pomysłu. Dzisiejszy dzień był wyjątkowy. Wszyscy byli zajęci inicjacją nowego alfy. Omegi biegały w tę i we w tę, wykonując polecenia swojej przełożonej, aby upewnić się, że wszystko jest idealne. Poza samą ceremonią przyjęcia nowego alfy, na miejscu miał pojawić się również król, dlatego nikt nie mógł sobie pozwolić na obijanie się. W tej sytuacji, szukając uzdrowiciela, Rania tylko prosiłaby się o kłopoty. Pomyśleliby, że jest leniwa. A wystarczająco już ją gnębili; nie chciała dawać im kolejnego pretekstu, by znów ją skrzywdzili. — Na co się gapisz?! Ruszaj się! — rzuciła zjadliwie panna Rae, piorunując Ranię wzrokiem. Miała okrągłą twarz o pełnych ustach, przez co wyglądała na wiecznie naburmuszoną. Była starszą omegą; kimś, kto zarządzał wszystkimi omegami w domach watahy. Wszyscy się jej bali, ponieważ potrafiła być bardzo wredna, a jej ofiarą zawsze padała Rania, gdyż ta nigdy się nie odzywała, niezależnie od tego, co jej zrobiono. Rania czuła pustkę, przestała odczuwać cokolwiek i już dawno popadła w odrętwienie. Nie czuła już bólu. Nie była nawet w stanie czuć smaku. Cokolwiek jadła, wydawało się mdłe. Był czas, kiedy się okaleczała, lecz Caden znalazł ją, zanim życie uleciało z jej ciała. Przywiązał ją do łóżka na kilka tygodni, dopóki nie upewnił się, że nie zrobi sobie krzywdy. Uczucie skrępowania i niemożność poruszania się doprowadzały do szaleństwa; Rania wolałaby zginąć na miejscu, niż przechodzić przez to ponownie. A w tej chwili wszystko robiła jedynie mechanicznie. — Ruszaj się! — wrzasnęła Rae prosto w twarz Ranii. Ignorując ucisk w klatce piersiowej, Rania kontynuowała swoje zadanie. Jej ciało błagało, by przestała i odpoczęła, skoro Caden zamęczał ją aż do rana. Nie mogła spać, brzydziła się chwilami spędzanymi z nim, lecz im bardziej się opierała, tym bardziej ten bydlak był zadowolony, a ona nie chciała dawać mu tej satysfakcji. Jednak dzisiejszy dzień musiał być dla niej pechowy, gdyż natknęła się na Killiana, który obściskiwał się z jedną z omeg w pokoju gościnnym. Rania otrzymała polecenie posprzątania tego miejsca; któż mógł przypuszczać, że znajdzie tu najgorszego śmiecia. — Na co się gapisz? Wynocha! — warknął na nią dziko Killian, widząc, że Rania weszła do pokoju. Nie mówiąc ani słowa, Rania zostawiła ich samych. Jej wyraz twarzy się nie zmienił, nie wyglądała nawet na zaskoczoną, a ta jej obojętność doprowadzała Killiana do szału. Ceremonia miała się odbyć za dwie godziny; Killian miał jeszcze mnóstwo czasu na przygotowania, więc nie musiał się spieszyć. — Dokąd idziesz? — zapytała omega, gdy Killian się od niej odsunął. Patrzyła, jak bez słowa wstaje z łóżka, zostawiając ją samą i nagą. Tymczasem Killian włożył spodnie, a potem koszulę i wyszedł z pokoju, by dogonić Ranię, która właśnie skręcała w korytarz. Chwycił ją brutalnie za łokieć i pchnął na ścianę. — Nie waż się mnie ignorować! — warknął Killian, zaciskając palce na smukłej szyi Ranii. Szkoda, że stała się takim cherlakiem. Z powodu wydarzeń z jej osiemnastych urodzin, wciąż nie potrafiła przemienić się w wilczycę, więc ludzie uznali, że jest "niewypałem". Zmiennokształtną, która nie potrafi przybrać drugiej postaci. To zły znak, była bowiem odrzuconą zmiennokształtną. Teraz każdy, kto przechodził obok niej, łapał się za ucho, by uchronić się przed jej pechem. Niestety, te przesądy nie powstrzymywały Cadena przed czerpaniem z niej przyjemności niemal każdej nocy; nie było niczego, co zdołałoby go zniechęcić i skłonić do zostawienia jej w spokoju. — Kazałeś mi wyjść, więc wyszłam — powiedziała Rania rzeczowym tonem. Wpatrywała się w przyrodniego brata z twarzą wyzutą z wszelkich emocji. — Nie pyskuj! Każdego innego dnia Rania wyśmiałaby niezdecydowanie Killiana. Chciał, by go nie ignorowała, a jednocześnie wybuchał gniewem, gdy tylko się odezwała. Rania nie znajdowała już jednak przyjemności w drwieniu z niego. Przez większość czasu niczego nie czuła. — Uważaj, alfa się wścieknie, jeśli zostawisz na mnie jakiś ślad — rzuciła Rania beznamiętnym tonem, co tylko jeszcze bardziej rozwścieczyło Killiana. Nie byli już ze sobą tak blisko jak kiedyś, ponieważ Killian pragnął uszczknąć coś z Ranii dla siebie, lecz Caden miał bardzo jasne zasady co do swojej własności. Nie dzielił się. Bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, że Killianowi nie wolno dotykać Ranii. Mógłby ją dostać dopiero wtedy, gdy on z nią skończy; gdy już mu się znudzi. Minął jednak rok, a on wciąż miał na jej punkcie obsesję. Rania miała być jego przeznaczoną parą, dlatego bez względu na to, z iloma kobietami sypiał Caden, ostatecznie i tak wracał do Ranii, gdyż z innymi to nie było to samo. — Pieprz się! — warknął Killian, lecz Rania się nie bała. Mógł sobie szczekać do woli, ale nie odważyłby się jej tknąć. Zwłaszcza że sześć miesięcy temu niemal przypłacił to życiem, gdy próbował ją pocałować, a Caden przyłapał go na gorącym uczynku. Gdyby nie Alaric, Caden rozszarpałby Killiana na strzępy tam, na miejscu. — Puść mnie. — Rania odepchnęła Killiana, lecz jego uścisk na jej szyi tylko się zacieśnił.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

NALEŻĄ DO ALFA – Znamię Szalonego Króla Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka