Jemy obfity brunch w chatce Mamy, gdzie atmosfera jest o wiele mniej luźna niż wczoraj. Różni ludzie kręcą się wokół nas w pośpiechu. Ledwo nadążam za tym wszystkim, kończąc jedzenie, po czym Aleisha szybko porywa mnie pod prysznic. Następnie fryzura i makijaż; tłoczą się wokół mnie trzy różne wilczyce, strojąc i szykując mnie według własnego wyobrażenia o perfekcji. Zanim się orientuję, stoję prz
















