Zostaję wciągnięta z powrotem, mocno i nagle, w kolejne wspomnienie.
*Kamienna komnata pod domem watahy. Starożytne drzwi. Marcus. Salira. Felix. Krąg dzieci, małych i przerażonych, ich oczy świecą jak uwięzione gwiazdy.*
*Głos Marcusa niesie się echem, ostry i ostateczny: – Potrzebuję tylko jeszcze jednego dziecka, żeby zakotwiczyć zaklęcie. Żeby dało mi kontrolę, której potrzebuję.*
*Wtedy się o
















