Pokój jest skąpany w miękkim, złotym świetle. Kominek płonie nisko, a jego płomienie trzaskają delikatnie. Wszystko tutaj wydaje się zaczarowane, stare, ale ciepłe, jakby sama góra czuwała nad nami. Gdy drzwi zamykają się za nami, zapada cisza. Layah najeża się obok mnie, po czym materializuje się z powrotem we mnie, odpoczywając na noc znów jako jedność.
Stoimy tam przez chwilę, po prostu oddycha
















