logo

beletrystyka

Bogini Podziemi

Bogini Podziemi

Autor: Ophelia Graves

Koktajle mleczne.
Autor: Ophelia Graves
16 sty 2026
Ta parka była dziś dziwnie i wręcz irytująco uprzejma przez cały dzień. Posunęli się nawet do tego, że rano ochrzanili Cindy i jej przydupasów, a potem kręcili się wokół mnie aż do momentu wyjazdu do Red Moon. Próbowali się nawet zabrać ze mną, ale udało mi się postawić na swoim na tyle stanowczo, by w końcu dali mi spokój. Napisałam do Aleishy, żeby spotkała się dziś ze mną w innym miejscu. Wczoraj, przejeżdżając przez miasto, zauważyłam niesamowitą ścianę skalną na ich terenie i od razu wiedziałam, że musimy się na nią wspiąć. Aleishę podrzucił jej partner, Tommy, i odjechał dopiero, gdy upewnił się, że nic nam nie grozi. – Więc, czego się dzisiaj uczymy? Błagam, powiedz, że to jakieś kozackie sztuczki z nożem. – Niet, moja droga, dzisiaj wspinamy się na to – wskazuję kciukiem za siebie, na stromą jak jasna cholera górę. Aleisha wybucha śmiechem, zginając się w pół i opierając ręce na kolanach. Ociera zabłąkaną łzę i milknie, gdy widzi moją śmiertelnie poważną minę. – Żartujesz, prawda? – Ani trochę. Będzie fajnie! – To jest twoja definicja... fajnego spędzania czasu? Czego to ma mnie niby nauczyć? Kiedy będę musiała wspinać się na górę, żeby uratować komuś życie? Wzruszam ramionami. – Chodzi o wytrzymałość w ludzkiej formie. Nie zawsze będziesz mogła się przemienić; musisz wytrenować to ciało tak samo, jak ciało swojego wilka. – Ughhhhhh. Dobra, ale potem idziemy na szejki, zgoda? – Co tylko zechcesz. Chodź. Wspinaczka nie jest tragiczna, przynajmniej dla mnie. Aleisha jednak, nawet ze swoim wilkiem, poci się obficie. – Wiesz, można by pomyśleć, że skoro jesteś córką Alfy, ojciec wytrenowałby cię nieco lepiej niż to – droczę się z nią żartobliwie, by zachęcić ją do pokonania ostatnich metrów na szczyt. – On mnie trenował, a nie torturował! – Dawaj, widok stąd jest świetny, przegapisz zachód słońca! Dziewczyna zasuwa jeszcze przez chwilę, a gdy jest w zasięgu, łapię ją za rękę i wciągam na górę. – Wow. – Nieźle, co? – Podaję jej butelkę wody i siadamy na krawędzi góry. – Ej, jakim cudem twój motocykl już tu jest? – Zaparkowałam tu i zeszłam na dół, żeby się z tobą spotkać. Taka rozgrzewka. – To jakaś absurdalna rozgrzewka. – Hmm, być może. – I wzięłaś drugi kask? – Uśmiecha się szeroko. – Tak. Pomyślałam, że może chciałabyś się przejechać? Piszczy z radości i powala mnie na trawę, na której siedzimy, potrząsając moimi ramionami jak szalona. – O mój Boże, TAK, TAK, TAK! Moi bracia NIGDY nie pozwoliliby mi wsiąść na motocykl! – Och... hmm... to może jednak nie jest dobry pomysł? – Pffft! To najlepszy pomysł! Zawieź mnie ku zachodzącemu słońcu, skarbie! Śmieję się z jej ekscytacji i wstaję, by wziąć zapasowy kask. – Chodź tutaj, założę ci to. Nie mam niestety zapasowej skóry, ale i tak nie planuję pozwolić ci spaść. Gdy dopasowuję jej kask, chwytam skórzane spodnie, które zdjęłam wcześniej, i wciągam je z powrotem, zamieniając dresy na buty. Kurtkę zakładam Aleishy, tak na wszelki wypadek. Wsiadam na motocykl okrakiem i wyciągam rękę, by pomóc jej wejść. – W kaskach mamy mikrofony, więc możesz mi powiedzieć, jeśli będziesz chciała, żebym zwolniła lub się zatrzymała. Pochylaj się, kiedy ja się pochylam, trzymaj się mnie, a kiedy hamuję, oprzyj rękę tutaj, na baku, żeby nie wpaść na mnie. Zrozumiałaś? – Tak! – Podskakuje na siedzeniu i oplata mnie ramionami. Motocykl odpala z niskim warkotem, a ja słyszę cichy pisk w słuchawce. Robimy kilka okrążeń wokół miasta, a potem ona wskazuje mi drogę do baru, gdzie zatrzymujemy się na szejki. Siadamy przy uroczym, małym stoliku piknikowym na zewnątrz i sączymy napoje. – Hej, nie powinnaś być już w swojej watasze na kolacji? – pyta Aleisha. – Nie, nie dziś, Jenny dała mi wolne. Musisz niedługo wracać? Wypuszcza długie westchnienie. – Prawdopodobnie. Mój partner i bracia pewnie wyślą zaraz armię. – Śmieję się i dopijam resztę koktajlu, po czym wrzucam kubek do kosza. – No dobra, w takim razie odstawmy księżniczkę do domu. **Xavier** Nie mieliśmy absolutnie żadnego szczęścia w poszukiwaniach naszej pary, mimo że szukaliśmy całą zeszłą noc i dzisiaj. Chłopaki znów stawali się niespokojni i tracili nadzieję, więc co zrobili? Postanowili zatopić smutki w cipkach. Pieprzeni idioci. Przynajmniej Haiden na wpół zmądrzał. Odkąd wczoraj wyczuł jej zapach, postanowił skończyć z tym gównem z wilczycami i znów czekać na naszą parę. Ale Noah i Levi? Pieprzeni idioci. Odkąd Mama i Tata dawno temu wyprowadzili się z domu stada do swojej prywatnej rezydencji, organizacja kolacji spadła na nas. Oczywiście po prostu przydzieliłem do tego kilka omeg. Zazwyczaj jadamy w naszej prywatnej jadalni, podczas gdy reszta stada, która tu mieszka, korzysta z jadalni na pierwszym piętrze. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, gdy wchodzę do naszej jadalni i zastaję ją pustą. Jedzenie czekało na stole, ale nikogo nie było. Wiem, gdzie jest dwóch moich braci, ale Haiden, Tommy i moja siostra Aleisha? Gdzie oni, do cholery, są? Wysyłam link do Haidena. „Hej, gdzie jesteś?” „Na dole w barze”. Przewracam oczami. Oczywiście, upija się. Pogrąża się w swoich smutkach. Następnie łączę się z Tommym. „Gdzie jesteś ty i moja siostra?” „Czekam przed domem, aż wróci z treningu”. „Czy to nie miało się skończyć jakieś pół godziny temu?” „Tak, zlinkowała mnie i powiedziała, że zatrzymały się na szejki. Ale powinna niedługo być”. Marszczę brwi. Moja siostra wie, co sądzę o jej samowolnych wycieczkach. Z pewnością jednak nie będę jadł sam, więc schodzę na dół, by poczekać z Tommym i dać jej reprymendę. Rozlega się charakterystyczny warkot motocykla, a ja i Tommy wymieniamy znaczące spojrzenia. – Ona jest na motocyklu? – pytam. – Lepiej, kurwa, żeby nie była – cedzi Tommy przez zęby. **Niniejszy utwór, „Goddess of the Underworld” autorstwa Sheridan Hartin, jest wyłączną własnością intelektualną prawnie zakontraktowaną z NovelSnack. Wszelkie powielanie, rozpowszechnianie lub przesyłanie poza NovelFlow, AnyStories, NovelaGo i Readink jest nieautoryzowane i stanowi naruszenie praw autorskich.**

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Koktajle mleczne. – Bogini Podziemi | Czytaj powieści online na beletrystyka