logo

beletrystyka

Bogini Podziemi

Bogini Podziemi

Autor: Ophelia Graves

Red Moon Pack.
Autor: Ophelia Graves
14 sty 2026
– Nie powinnaś pozwalać im tak do siebie mówić, wiesz? – Theo, syn Felixa i przyszły Beta, zrównuje krok ze mną. Nie jest okropny, ale z pewnością nigdy też nie był miły. Myślę, że nienawidzi tego, jak wiele czasu Felix poświęcał mi przez te wszystkie lata. – Twoja klasa jest w drugą stronę – mówię beznamiętnie. – Znasz teraz moje zajęcia? – Przebiegły uśmieszek pełznie mu po ustach. – Znam plan każdego, nie jesteś jakiś wyjątkowy. Po prostu lubię wiedzieć, gdzie kogo unikać. – Cóż, widocznie nie dostałaś aktualizacji. Zion i ja bierzemy w tym roku rozszerzenia. Alfa chce, żebyśmy byli gotowi do wcześniejszego ukończenia szkoły, w razie potrzeby. Wypuszczam głośno powietrze. – Och, świetnie. Skręcamy za róg na rozszerzony angielski, a tam, oparty o drzwi, stoi sam zadowolony z siebie drań. Wygląda na przesadnie szczęśliwego, gdy odpycha się od ściany i wymienia z Theo jeden z tych „braterskich” uścisków. – Poinformowałeś małą wojowniczkę? – pyta Zion, jakbym tam nie stała. – Nie, jeszcze nie. Pomyślałem, że będziesz chciał dostąpić tego zaszczytu. Obydwaj zwracają się do mnie, a ja robię, co mogę, by wypalić wzrokiem dziurę w drzwiach klasy, które nie otwierają się wystarczająco szybko. Zion staje bezpośrednio przede mną, a ja przewracam oczami z dramatyzmem, gdy krzyżuje ramiona, patrząc na mnie z góry. – Będziesz nas douczać. – A, nie. – Jestem przyszłym Alfą, Envy. Poniekąd musisz robić wszystko, co ci każę. – Widzisz, jak powiedziałeś „przyszłym”, co oznacza: jeszcze nie, co oznacza: nie, nie muszę robić niczego, co mi każesz. – To może poinformuję mojego ojca? Kolejne długie przewrócenie oczami i głośne prychnięcie wydobywa się ze mnie, zanim spoglądam prosto w górę, w jego oczy. – Alfa Marcus poinformuje cię, że mój grafik jest pełny. Mam teraz interesy poza watahą każdego dnia. – Więc kiedy będziesz się uczyć? – Późno. – Świetnie, w takim razie będziemy spotykać się w twoim pokoju codziennie o „późno”. Wkurzający bękart! Oczywiście, to musiał być moment, w którym pani Parker, nauczycielka angielskiego, postanawia przyjść, i nasza mała grupka wchodzi do środka. Staram się wejść ostatnia, by móc wybrać miejsce jak najdalej od wszystkich. Dzień ciągnie się w nieskończoność i tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jeśli reszta roku ma tak wyglądać, kończę to w pół roku. Biegnę do domu na szybki prysznic i przebieram się w nowy zestaw stroju treningowego, który mogę założyć pod motocyklową skórę. Oglądam się w lustrze. Nie mam kompleksów, ale to mój pierwszy raz w innej watasze i szczerze mówiąc, chcę zrobić dobre wrażenie. Moje długie, czarne włosy są splecione w warkocz na plecach. Moja opalona skóra jest nieskazitelna, a zielono-niebieskie oczy kontrastują z nią wyraźnie. Nie jestem chuda jak patyk jak inne samice w naszej watasze. Mam duży biust i dobrze umięśniony tyłek dzięki tym wszystkim treningom. Moje ramiona i nogi mają sporo mięśni, nie tyle, bym wyglądała męsko, ale chyba wystarczająco, by te suki mi z tego powodu dogryzały. Podoba mi się, jak wyglądam, to jedyne, co powinno się liczyć, prawda? Ale coś łaskocze mnie z tyłu głowy. Zrzucam to na nerwy. Po prostu denerwuję się spotkaniem z inną watahą. Mam nadzieję, że mnie polubią. **Aleisha** – Kiedy przyjedzie twoja nowa trenerka, siostra? – Xavier, mój najstarszy brat, klapnął na kanapę obok mnie. Sprawdzam telefon i przewracam oczami, gdy Haiden, mój drugi najstarszy brat, prowadzi kolejną wilczycę przez dom do swojego pokoju. – Nie powinno to potrwać długo. Czemu, sam chcesz wziąć kilka lekcji? – Prycha, oczywiście. On nie potrzebuje lekcji i prawdę mówiąc, nie sądziłam, że ja też ich potrzebuję, ale najwyraźniej bycie przeznaczoną najlepszego przyjaciela mojego brata i przyszłego Bety, Tommy'ego, sprawiło, że mój ojciec myśli inaczej. Jasne, nie byłam szkolona jak Alfa, tak jak oni, ale wciąż byłam szkolona. Jestem pewna, że dałabym sobie radę, gdyby przyszło co do czego. – Nie będę tu siedział, nie. Mam kilka spraw do załatwienia w mieście. – A co z Noah i Levim, gdzie oni są? – Jestem prawie pewien, że wyszli ze swoimi dziewczynami. – Dławię się na wzmiankę o Lucy i Sarah, dwóch wilczycach, które moi głupi starsi, ale młodsi z całej czwórki bracia upierają się nazywać swoimi dziewczynami. Xavier też nigdy nie był ich fanem. W przeciwieństwie do reszty moich braci, Xavier nie leci na miliony wilczyc, które się na niego rzucają. Zawsze twardo obstawał przy czekaniu na swoją przeznaczoną, ale to nie powstrzymuje reputacji pozostałych braci przed obejmowaniem również jego. Jestem pewna, że cała wataha myśli, że wszyscy są męskimi dziwkami. Przestał walczyć z plotkami dawno temu, mówiąc, że liczy się tylko zdanie jego przeznaczonej. Mimo że wszyscy czekają od ponad siedmiu lat, by ją znaleźć. Zakładają, będąc czworaczkami, że będą się dzielić, tak to zazwyczaj działa z bliźniakami lub trojaczkami, ale zgaduję, że nie dowiemy się, póki jej nie znajdą, a Xavier jest zdeterminowany, by czekać. – I tak muszę lecieć. Baw się dobrze na treningu. Wstaję z kanapy, gdy słyszę warkot motocykla nadjeżdżającego podjazdem. To dziwne, myślałam, że tata mówił, że to dziewczyna. Docieram na dół schodów na zewnątrz, gdy motocykl się zatrzymuje, a pierwszą rzeczą, którą zauważam, są dwa ociekające krwią miecze przypięte do pleców motocyklisty. Zsiada z maszyny i ściąga kask. Długi, gruby, czarny warkocz jest moją pierwszą wskazówką, że to rzeczywiście kobieta. Twarda babka. – Hej, ty jesteś Aleisha? – To ja. – Występuję naprzód z wyciągniętą ręką, ale ona się śmieje i pokazuje dłonie w rękawicach. Przy całej tej czarnej skórze nie zauważyłabym, ale gdy podchodzę bliżej, czuję krew, dużo krwi. – Jestem Envy i przepraszam, ale jestem uwalana. Wpadłam na kilku samotników po drodze. – Samotników? Ilu? Gdzie? Powinnam powiedzieć braciom! – Ośmiu czy coś koło tego, ale wszyscy nie żyją, nie martw się – mówi tak nonszalancko. – Załatwiłaś ośmiu samotników sama? Czym, tymi mieczami? – pytam oszołomiona. – Taa, nie mam jeszcze swojego wilka. Nauczyłam się walczyć tymi. – Uśmiecha się szelmowsko i wyciąga niezwykle ostre miecze zza pleców. – O wow, okej. Możesz mnie nauczyć, jak to robić?! To jest takie super! Śmieje się, naprawdę się śmieje. Zgaduję, że pewnie brzmię trochę głupio, tak się nią zachwycając, ale nigdy nie miałam okazji brać udziału w prawdziwej walce, a co dopiero zabić samotnika, albo ośmiu! – Taki jest plan, jak sądzę. Masz gdzieś miejsce, gdzie możemy trenować? – Tak, oczywiście, chodźmy na tyły, jest tam mnóstwo miejsca, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki