Ziemia jest spalona. Popękana. Runy płoną pod naszymi stopami, zmieniając się między językami, których nie rozpoznaję: boskim, martwym i zakazanym. Niebo nad nami jest potrzaskane, wirująca mieszanina kolorów i cieni, żarząca się światłem wszystkich trzech nakładających się sfer. Duchy unoszą się w oddali, uwięzione w połowie przejścia. Krzyki rozchodzą się falami z niewidocznych kierunków. Zapach
















