**Envy**
Budzę się w kokonie ciepła, a właściwie w stadzie ciepła. Nie jestem pewna, kiedy reszta wróciła w nocy, ale ewidentnie padłam jak zabita. Udaje mi się wygrzebać ze śpiącej sterty i dotrzeć do łazienki, zatrzymując się na widok zabójczo wyglądającego kompletu skór motocyklowych wywieszonego na widoku. „Idziesz ze mną”. Uśmiecham się pod nosem, chwytając je, po czym wchodzę pod szybki prys
















