**Noah**
Bogowie, on naprawdę był nasz. Obserwowałem go z linii drzew, z założonymi rękami, udając, że oceniam integralność fortu, ale tak naprawdę po prostu starałem się, żeby nikt nie zauważył tego głupiego uśmiechu na mojej twarzy. Elliot kucał w trawie obok Macey, oboje pogrążeni w szeptanej naradzie, jakby planowali międzynarodowy napad, a nie budowę fortu. Wyciągnął coś z kieszeni, kryształ,
















