Moje serce uderza raz o żebra, a potem zamiera.
– Kto?
Felix nie odpowiada od razu. Przechodzi obok mnie, powoli i celowo, jakby każdy ruch był rytuałem, który wykonywał wcześniej, ale nigdy tego nie chciał. Jego buty echem odbijają się cicho od starożytnego kamienia, stanowiąc stały rytm w ciszy, która rozciąga się między nami. Spogląda w dół kręconej klatki schodowej, gdzie szron ustępuje miejsc
















