Słońce jeszcze nie wzeszło. Świat jest cichy, kiedy się budzę; nieruchomy, miękki, ciężki rodzajem ciszy, która następuje po burzy. Przez chwilę się nie ruszam. Ciało mnie boli. Nie w zwyczajny sposób, nie tak jak po walce. To głębszy rodzaj bólu, jakby moje kości zostały wydrążone i zszyte z powrotem za pomocą ognia. Siadam powoli. Ktoś narzucił na mnie koc, a w nogach czuję ciężar. Noah, rozciąg
















