Evelina
O tej porze pokój socjalny przypominał pustynię, a cichy szum przemysłowej lodówki był jedynym dźwiękiem towarzyszącym szaleńczemu łomotaniu mojego serca. Byłam sama, ale powietrze zdawało się ciężkie, jakby obserwowała mnie sama cisza. Moje dłonie ani trochę nie były pewne. Gdy nalewałam parującą, ciemną kawę do ulubionego ceramicznego kubka Alarica, gwałtowne drżenie przeszyło moje palce
















