Evelina
Winda zadzwoniła, otwierając się na naszym piętrze, a Alaric wyszedł pierwszy, zostawiając mnie z tyłu, bym podążała za nim jak grzeczna asystentka, którą miałam być. Nogi wciąż miałam jak z waty, a siedzenie przy biurku okazało się ciekawym wyzwaniem.
Dzień wlókł się w oparach e-maili i rozmów telefonicznych.
Gdy weszłam do biurowej stołówki, huczało tam od zwykłego tłumu. Ekspres do kawy
















