POV: Evelina Thorne
— Evelino?
Głos przeciął mgłę mojego podniecenia niczym smagnięcie biczem. Podskoczyłam tak gwałtownie, że moje kolano uderzyło o spód ciężkiego mahoniowego biurka z bolesnym trzaskiem.
— Jezu! — sapnęłam, a ostry, piekący ból natychmiast zaczął rywalizować z pulsującym żarem między moimi nogami. Zacisnęłam dłonie na krawędzi biurka, aż pobielały mi kłykcie, i spojrzałam w górę
















