Evelina
Zjechaliśmy prywatną windą do podziemnego garażu. Na jego zarezerwowanym miejscu czekał lśniący, czarny samochód.
— Dzisiaj bez Silasa? — zapytałam, gdy otworzył przede mną drzwi od strony pasażera.
Wsunął się na miejsce kierowcy z wyćwiczoną gracją. — Nie dzisiaj. Pomyślałem, że sam nas poprowadzę. Jedziemy na śniadanie.
— Dokąd? — Rozsiadłam się na miękkim jak masło skórzanym fotelu, sta
















