Evelina
Jego dłoń przesunęła się wyżej, ocierając się o koronkę moich majtek.
– Już to sobie wyobrażam – powiedział, a jego głos przypominał niemal mruknięcie. – Ty, pochylona nad tym biurkiem, z wypiętym tyłkiem, błagająca o mojego fiuta.
Przygryzłam wargę, by stłumić jęk, gdy jego palce drażniły krawędź moich majtek.
– Zacząłbym powoli – kontynuował, przesuwając palcem po wilgotnym materiale. –
















