SEBASTIAN.
Głośne walenie do drzwi sprawia, że podskakuję. Nieustanne dudnienie w mojej głowie wywołuje skurcz, a łomot walenia tylko to pogarsza.
– Przestań – warkam, gdy drzwi zostają gwałtownie otwarte, ukazując bardzo radosnego i energicznego Jaia.
Dlaczego, do cholery, się przyjaźnimy?
– Pobudka, Słodziaku! – mówi, potrząsając papierową torbą, w której, jak wnioskuję po zapachu, jest śniadani
















