VALERIE: Już idę, czekaj w łazience.
Bogini, ależ to było stresujące.
Podeszłam do umywalki i odkręciłam kran, wpatrując się w swoje odbicie.
Dzięki Bogu, że Jai przyszedł. Mam nadzieję, że nie wpakuje się przez to w kłopoty…
To nie tak miał wyglądać ten wieczór…
Przygryzłam wargę, czując jak ściska mi się serce.
Nawet ją tu przyprowadził… ale oczywiście, dlaczego miałby tego nie zrobić?
Nie wiem,
















