Nie jestem zaskoczona, ale jestem zaskoczona tym, jak on o niej mówi.
"Ale nie jestem kimś, kto łamie dane słowo," mówi, patrząc na mnie chłodno. "Nie uczynię cię moim spadkobiercą, byłem dla ciebie jak martwy, pamiętasz?"
Przechylam głowę, ale czekam, aż skończy. Kiedy tego nie robi, odzywam się.
"Być może nie proszę cię o spadek, ani o udziały w twoim biznesie. Chcę, żebyś pozwolił mi ci pomóc.
















