Zachichotuje, brzmiąc jakby się dusił, jakby to było tak cholernie zabawne, że nie może oddychać.
– Jesteś żartownisiem, SK, o Boże, jesteś taki zabawny… ale mówię poważnie. – Jego głos traci chorobliwą zabawność, wracając do głębszego i mroczniejszego tonu. – Teraz. To jest ostateczne ostrzeżenie: Zostaw ją w spokoju, albo umrze, a nie będziesz chował jednej, tylko trzy. Trzymaj się z daleka, a o
















