To sprawia, że napina się, zanim znów się do mnie odwraca.
– No cóż… droga siostrzyczko, na razie cię opuszczę… do następnego spotkania – mówi śpiewnym głosem, zbliżając się do mnie. Pochyla się, poprawiając maskę i włosy, po czym odwraca się i zatrzymuje.
Zagląda mi przez ramię, zanim się zbliża. Mam zamiar ją odepchnąć, gdy nagle obejmuje mnie jedną ręką w bolesnym, mocnym uścisku.
– Upewnij się
















