SEBASTIAN.
– Valerie! – Rzucam się do niej, serce wali mi jak młotem. – KURWA!
– Val… – Głos Jaia ledwie słyszalny szept. Nasze serca galopują jak stado koni, dudniąc mi w uszach, ale liczy się tylko puls kobiety przede mną.
Błagam, niech żyje.
– Kurwa, Val… cholera – mruczę, nachylając się bliżej.
Słaby odgłos bicia serca dociera do moich uszu i szybko ją podnoszę, a ulga wypełnia moje serce.
– O
















