Ciężko pracowałam nad tym projektem. Nie potrzebuję, żebyś mi cokolwiek dawał. Wyśmiałeś mnie! A co do tamtego –” zaciskam szczęki, starając się nie krzyczeć, zerkając na drzwi. „Mogłam sobie z nim poradzić!” syczę znacznie ciszej.
Marszczy brwi. „A tak, kiedy on ma miliony dolarów na koncie? Takim jak on wszystko uchodzi na sucho. Nie będę ryzykował.”
„Nic dla ciebie nie znaczę. Nie musisz brać z
















