SEBASTIAN.
– Rozumiem – mówię cicho.
To nie jest coś, czego chcę, ale muszę uszanować to, czego on pragnie.
– Jesteś pewien? – w jego oczach maluje się poczucie winy, gdy stoi naprzeciwko mnie. Jesteśmy na tylnym patio domu watahy.
Pogoda jest ciepła, ale kojący wiatr szumi w trawie, choć nie uspokaja burzy w mojej głowie.
– Tak. Potrzebuję kogoś, kto ją ochroni, Jai, a kto zrobi to lepiej niż ty?
















