Krew i Straż Przednia: Przeklęta partnerka bliźniaczych alf

Krew i Straż Przednia: Przeklęta partnerka bliźniaczych alf

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 5: Pułapka
Autor: Aeliana Thorne
6 cze 2026
ELARA Gdy pędziłam w stronę Sloane, zacisnęłam palce w pięści, czując, jak znajomy gniew wrze we mnie niczym wrzątek. Zauważyłam, że im bliżej byłam, tym szerszy stawał się uśmiech Sloane, a jej mięśnie napinały się, gdy jej przyjaciółki zajmowały strategiczne pozycje. „Czy to nie pułapka?”, pomyślałam. Mimo to nie mogłam po prostu zostawić Maisie, nie wtedy, gdy płakała bezradnie w bezlitosnym uścisku Sloane, sprawiając, że serce mnie bolało. Zatrzymałam się zaledwie stopę od tej rozpuszczonej smarkuli, tak blisko, że czułam jej głupie perfumy o zapachu kwiatu wiśni. Do tego czasu cała stołówka ucichła, jakby cały świat wstrzymał oddech. — Puść ją — powiedziałam cicho, biorąc głębokie oddechy, by powstrzymać ciało od drżenia z wściekłości. Leśno-zielone oczy Sloane zwęziły się. — A dlaczego miałabym to zrobić, Elaro? — zapytała beznamiętnie. — Bo proszę uprzejmie — wycharczałam. Sloane zerknęła na przyjaciółki, po czym wybuchnęła śmiechem. — Wow. Panna Wojowniczka Vanguard robi się ostatnio strasznie pewna siebie. Najpierw wysłanie mojego chłopaka do szpitala, a teraz grożenie mnie. — Jej drwiący uśmiech zgasł. — Zapomniałaś, że wszczynanie bójek jest wbrew regulaminowi szkoły? Jeśli podniesiesz na mnie rękę, sprawię, że mój tata wykopie twój biedny, zakurzony tyłek z tej szkoły i poinformuje książąt o twoim zachowaniu! Czy nie o to jej właśnie chodziło? Wzięłam kolejny głęboki oddech, tłumiąc wilczycę. — Nie chcę walczyć, jasne? Po prostu ją puść. Oczy Sloane stały się puste, jakby zastanawiała się nad tym, co powiedziałam. — Wiesz co? Puszczę ją, pod jednym warunkiem. Spojrzałam na nią nieufnie. — Pod jakim warunkiem? Usta Sloane rozszerzyły się w uśmiechu. — Słyszałam, że życzeniem mojego chłopaka było, abyś ucałowała jego buty i błagała, zanim wpakowałaś go w tę cholerną śpiączkę! Cóż, jako jego lojalna dziewczyna — odrzuciła kosmyk blond włosów do tyłu — chcę dokończyć to, co on zaczął. — Słucham? — Zamrugałam. — Te buty kupił mi Brock — kontynuowała, jakby mnie nie słyszała. — Powiedz „proszę” i ucałuj te buty, a ją puszczę. Moje serce znów zaczęło walić, tym razem ze strachu, gdy jej przyjaciółki wyciągnęły telefony, by z radością nagrywać. Więcej uczniów wstało z miejsc, tworząc wokół nas tłum, a niektórzy zaczęli nawet skandować: „Całuj buty!”, by wywrzeć na mnie presję. Zerknęłam na Maisie i zobaczyłam, jak kręci głową, po cichu błagając, bym tego dla niej nie robiła. Moja dłoń odnalazła wisiorek na szyi i zaczęła nim obracać. Nigdy w życiu o nic nie błagałam. Czy wciąż mogłam się wycofać? Czy moja godność i przyszłość były ważniejsze niż ratowanie Maisie? Nieprzyjemny dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie. Zrobienie tego byłoby najbardziej poniżającą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłam, a patrząc w jedną z wielu kamer skierowanych we mnie, wiedziałam, że to zostanie zapamiętane na zawsze. — I co? — Sloane uniosła brew, okazując zniecierpliwienie, a by podkreślić swoje słowa, mocniej zacisnęła dłoń na włosach Maisie, sprawiając, że dziewczyna krzyknęła z bólu. — Dobra! Dobra! — powiedziałam i z łzami piekącymi pod powiekami, powoli opadłam na kolana, wywołując zbiorowe „oooch” w tłumie. Twarz płonęła mi ze wstydu, ale wciąż powtarzałam sobie, że robię to dla swojej przyszłości i czystego sumienia. Napotkałam wzrok rudowłosej dziewczyny, a ona bezgłośnie wypowiedziała słowa: „Przepraszam”. W odpowiedzi posłałam jej uśmiech, po czym spojrzałam na Sloane, przywołując swoje najgroźniejsze spojrzenie. Nadszedł czas na błaganie. Bogowie! Co zrobiłam, by na to zasłużyć?! Biorąc głęboki oddech, westchnęłam. Im dłużej tu zostaję, tym gorzej dla mnie, więc otworzyłam usta i zebrałam się na odwagę, by wypowiedzieć to słowo. — Proszę. Wyszło cicho, ale wystarczająco głośno, by nie proszono mnie o powtórzenie i cieszyłam się, że Sloane tego nie zrobiła. Teraz nadszedł czas, by ucałować jej buty i w tym momencie czułam się jak skazaniec mający odbyć wyrok śmierci. Zamykając oczy, poczułam, jak moje ciało pochyla się, aż usta dotknęły jej buta. Czas zdawał się zatrzymać w tej chwili, a potem cała sala wybuchła chaosem śmiechu, szeptów i drwin tak głośnych, że we mnie pękła tama łez, ale powstrzymałam je. Nie będę płakać przed tymi ludźmi. Nie dam im tej satysfakcji. Skoro już skończyłam, zamierzałam się podnieść, gdy usłyszałam, jak Sloane spluwa, a potem poczułam ciężar jej zniewagi na głowie. Zamarłam, podczas gdy w sali zapadła cisza. Ktoś sapnął, a potem usłyszałam głos Maisie. — Nie musiałaś tego robić! — Zamknij się, suko! To, co wydarzyło się potem, było całkowicie poza moją kontrolą. Podniosłam głowę akurat w porę, by zobaczyć, jak Sloane znów unosi rękę, by uderzyć Maisie, co doprowadziło mnie do ostateczności. W mgnieniu oka byłam na nogach i chwyciłam ją za nadgarstek, zanim jej dłoń zdążyła spaść. Wściekłe oczy Sloane nagle rozszerzyły się z zaskoczenia. — Naprawdę nie powinnaś była tego robić — powiedziałam cicho, po czym mocno spoliczkowałam ją w twarz. — Ooooooch! — Ludzie sapnęli i wzdrygnęli się, gdy przy uderzeniu z jej ust trysnęła krew, co sprawiło mi ogromną satysfakcję. Oczy Sloane rozszerzyły się jeszcze bardziej z szoku, gdy dotknęła ust i zobaczyła krew na dłoni. — Uderzyłaś mnie?! — wrzasnęła i próbowała uderzyć mnie drugą ręką, ale tę też chwyciłam i zamiast tego uderzyłam ją „z byka”. Kolejne „oooooch” wyrwało się z tłumu, gdy usłyszałam cichy trzask, a kiedy się odsunęłam, zobaczyłam, że z nosa Sloane sika krew. — To za skrzywdzenie Maisie — powiedziałam — ...a to... za bycie takim wrzodem na moim tyłku! — Cofnęłam się i kopnęłam ją w brzuch, posyłając ją w powietrze, aż wylądowała na tyłku. Sloane przeturlała się i chwyciła za brzuch z twarzą wykrzywioną bólem. Odwróciłam się do jej przyjaciółek, które wciąż filmowały, i rzuciłam im wyzwanie wzrokiem, by podeszły bliżej. Zamiast tego cofnęły się i pobiegły pomóc Sloane wstać. Maisie poderwała się z ziemi i pilnie złapała mnie za rękę. — Chodź, uciekajmy stąd! Wahałam się, bo byłam wściekła i chciałam ich wszystkich skrzywdzić, ale nie stanowili już dla mnie zagrożenia, więc posłuchałam Maisie i odwróciłam się, by wyjść, ale wtedy obie stanęłyśmy jak wryte. Przed nami stał pan Arthur Vane, dyrektor szkoły. Był wielkim, potężnym mężczyzną z łysiejącą głową i blond kozią bródką. — Co tu się dzieje?! — ryknął, a wszyscy natychmiast rozbiegli się na swoje miejsca — wszyscy oprócz mnie, Maisie, Sloane i jej przyjaciółek. Dyrektor Vane spojrzał za mnie, a jego oczy zrobiły się okrągłe. — Dobrzy bogowie! Dynieczko! — Mężczyzna przebiegł obok nas, a ja odwróciłam się akurat w porę, by zobaczyć, jak pada na kolana i tuli do siebie córkę. Sloane była cała w smarkach i krwi, trzymając się za brzuch i jęcząc. — Co się do cholery stało?! — zapytał jej ojciec, a jej przyjaciółki wskazały na mnie. W zaledwie kilku zdaniach zostałam uznana za podżegaczkę, która zaatakowała Sloane bez powodu. — To nieprawda! — zaczęłam mówić, ale twarz dyrektora Vane'a była już wykrzywiona z wściekłości. — Dość tego, Elaro! — warknął. — Nie jesteś już mile widziana w tej szkole! Moje serce zamarło ze strachu, gdy dotarł do mnie ciężar jego słów. — Proszę, panie Vane, musi pan wysłuchać mojej wersji wydarzeń! — Jakiej wersji?! — odparował. — Twój Alfa mówił mi, że jesteś kłopotliwa, a teraz to widzę! Pakuj manatki i wynoś się, Elaro. Zostałaś wydalona! — Proszę!— — WYNOŚ SIĘ! Stałam zdruzgotana, czując, jak tama łez znów przełamuje moją barierę, a kiedy moje oczy spotkały się ze wzrokiem Sloane, zobaczyłam pyszny uśmiech na jej ustach, podczas gdy ojciec nad nią skakał. Jej plan zadziałał, a ja przegrałam. Z tą świadomością wybiegłam ze stołówki, płacząc. To był najgorszy dzień w moim życiu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5: Pułapka – Krew i Straż Przednia: Przeklęta partnerka bliźniaczych alf | Czytaj powieści online na beletrystyka