KAEL
Twarz mojego brata odskoczyła w bok, gdy moja pięść się z nią zderzyła, ale nie zareagował bólem. Dotknął tylko wargi i zobaczył krew na dłoni.
Potem spojrzał na mnie, marszcząc brwi w konsternacji. „O co, do diabła, ci chodzi?” – zapytał, a fakt, że do tej pory się nie połapał, rozwścieczył mnie jeszcze bardziej.
Uderzyłem go ponownie, a tym razem lekko się zachwiał, zyskując kolejne rozcięc
















