ROWAN
Mój brat mrugnął, patrząc na mnie, jakbym nagle zaczął mówić w obcym języku. Potem jego rysy stwardniały i spojrzał na zegar ścienny.
„Spójrz na godzinę, bracie” — powiedział, wskazując na zegar. „Jest druga dwadzieścia pięć rano. Gdzie niby miałaby być, jeśli nie w swoim łóżku?”
Westchnąłem, pochylając się, by postawić pustą szklankę na stole. Kiedy usiadłem z powrotem, spojrzałem na niego.
















