Alessa odetchnęła głęboko, powoli podniosła się na łóżku, delikatnie pochyliła głowę i zrobiła to, co nakazał jej mąż. Pietro głośno zajęczał, gdy poczuł kontakt jej warg ze swoim kroczem. „Ssij to, szybko” – zażądał, trzymając ją za włosy.
.
.
.
.
.
Rano, kiedy Alessa się obudziła, zauważyła, że jej nowego męża nie ma w łóżku. Rozglądała się po głównej sypialni, ociężale, bo była bardzo zmęczona doprowadzaniem męża do wytrysku wielokrotnie przy pomocy swoich ust. Zażądał nawet, by wszystko połknęła, a choć smak był mdły i o mało nie zwymiotowała, przypomniała sobie, by go nie urazić.
Alessa dostrzegła małą karteczkę i kartę debetową na stole. Szybko je chwyciła, by zobaczyć, co napisał jej mąż. Znalazła tam jego numer telefonu komórkowego; poinstruował ją, by używała karty debetowej na wszystko, czego zapragnie, a także poprosił, by kupiła sobie telefon i zadzwoniła do niego.
W końcu miała mieć telefon komórkowy – sama myśl o tym sprawiła, że Alessa poczuła ekscytację. Gdy już go miała, wyjęła swojego nowego iPhone'a i weszła prosto w Safari, by wyszukać najpopularniejszą platformę do nawiązywania kontaktów z ludźmi.
Po chwili surfowania w sieci Alessa natknęła się na portal o nazwie Tumblr – przynajmniej tak jej się wydawało, że to się wymawia.
Początkowo Alessa postanowiła dołączyć jako singielka, ale szybko wyrzuciła ten pomysł przez okno.
A co, jeśli jej mąż się o tym dowie? Czy to nie sprowadziłoby na nią kłopotów?
Powoli przekonała samą siebie, by nie dołączać jako wolna kobieta, lecz jako mężatka; będzie po prostu rozmawiać z ludźmi i nic więcej. To przecież nie tak, że zdradzałaby męża, prawda?
Po przejściu przez wymagane etapy tworzenia konta, profil Alessy na Tumblrze był wreszcie gotowy i mogła widzieć oraz dodawać ludzi. Czuła się taka szczęśliwa, bo był to jej pierwszy raz na jakimkolwiek portalu społecznościowym, więc z tak wielką ekscytacją dodawała i akceptowała zaproszenia do znajomych jednocześnie.
*Cześć, piękna*
Alessa otrzymała wiadomość od kogoś, zaraz po tym, jak zaakceptowała jego zaproszenie.
Klikając w profil, zobaczyła, że osoba ta jest w wieku jej męża i natychmiast ją zablokowała.
Co u licha!
Nie dołączyła do portalu społecznościowego, żeby poznawać starych pryków; była już za jednego wydana i nie miała zamiaru mieć innego nawet za przyjaciela.
Alessa wzięła kartę debetową, którą zostawił jej mąż, i opuściła rezydencję ubrana w niebieskie jeansy, tank top oraz okulary przeciwsłoneczne, które kupiła kilka tygodni temu, gdy szła po telefon.
Kiedy wyszła na zewnątrz i w końcu odetchnęła powietrzem Londynu, nie mogła powstrzymać fali samotności, która znów ją zalała.
„Naprawdę miło jest być na zewnątrz, wśród ludzi” – pomyślała Alessa, wdychając świeże powietrze.
Mimo że mąż zostawił jej samochód, by mogła jeździć, dokądkolwiek zechce, Alessa nie potrafiła prowadzić, więc musiała zamówić przejazd przez aplikację Uber. O niej również dowiedziała się niedawno, ponieważ kilka tygodni temu szła piechotą tam, gdzie kupiła telefon, a nie musiałoby tak być, gdyby dowiedziała się wcześniej.
Po kilku minutach przed ich rezydencją podjechała czerwona Toyota, a Alessa podeszła do niej po sprawdzeniu numerów rejestracyjnych, zgodnie z instrukcją w aplikacji.
„Pan Costa?” – zapytała Alessa kierowcę niskim, melodyjnym głosem.
„Tak, proszę pani, Raffaele” – kierowca potwierdził imię widniejące w aplikacji Uber, a Alessa niepewnie wsiadła do środka.
Widząc, jak ostrożnie i niepewnie się zachowuje, nawet kierowca mógł stwierdzić, że to pierwszy raz, kiedy jego piękna pasażerka korzysta z ich usług. „Pierwszy raz?” – zapytał Raffaele, nawiązując rozmowę, by rozładować sztywną atmosferę po ustawieniu Map Google na cel podróży podany w aplikacji.
„Tak, pierwszy raz” – odpowiedziała niezręcznie Alessa ze sztywnym uśmiechem, ponieważ była nieśmiała i nieprzyzwyczajona do rozmów z ludźmi.
„Może się pani zrelaksować, system jest lepszy niż dawniej i będzie pani bezpieczna, jeśli będzie pani przestrzegać wszystkich niezbędnych zasad bezpieczeństwa ustalonych przez naszą firmę. Obejmuje to niewsiadanie do samochodu, dopóki nie potwierdzi pani, że imię i numer rejestracyjny kierowcy zgadzają się z tymi w telefonie” – poradził Raffaele, widząc, że jest nowicjuszką, a zachowanie ostrożności jest bardzo ważne, by nie skończyć jako ofiara porwania czy czegoś w tym rodzaju.
„Dziękuję” – odpowiedziała po chwili Alessa, uśmiechając się łagodnie do kierowcy z wdzięcznością.
Bardzo rzadko spotyka się kogoś, kto dba o interesy innych ludzi w dzisiejszych czasach, więc Alessa cieszyła się, że przy pierwszej rezerwacji trafiła na tak uprzejmego kierowcę.
Może zawsze będzie zamawiać Ubera, dopóki nie nauczy się prowadzić. Bo nie sądziła, by jej mąż chciał, by wydawała pieniądze na transport, skoro zostawił jej samochód do dyspozycji.
„Czy to już blisko?” – zapytała Alessa, gdy zauważyła, że podróż trwa dłużej, niż się spodziewała.
„Nie, proszę pani. Jedzie pani do Vittorio’s Fine Arts, prawda? Będziemy tam za kilka minut” – odpowiedział kierowca po ponownym sprawdzeniu mapy.
Alessa, która nie miała pojęcia, jak daleko znajduje się sklep z artykułami malarskimi, który znalazła w sieci, nagle poczuła nudę i postanowiła sprawdzić swój profil na Tumblrze, by zobaczyć, czy otrzymała nowe zaproszenia do znajomych.
Przeglądając nowe zaproszenia, które właśnie się pojawiły, Alessa niektóre blokowała, a inne akceptowała, bo szczerze mówiąc, większość z nich nie była tym, czego szukała.
Właściwie to sama nie wiedziała, czego chce.
W głębi duszy myślała, że pozna takich mężczyzn, o jakich zawsze czytała w romansach, które Mariella kupowała jej w księgarni, ale była mocno rozczarowana, dopóki nie natknęła się na pewien profil.
*Mroczny, 30 lat, singiel, chętny na nowe znajomości. Nie dodawaj, jeśli nie jesteś niegrzeczna.*
Z powodu tego ostatniego dopisku, a także z powodu przystojnego zdjęcia profilowego, które zobaczyła u tego mężczyzny, Alessa postanowiła go dodać.
Niegrzeczna? Czy ona jest niegrzeczna? Alessa poczuła, jak jej policzki natychmiast płoną i musiała wachlować się palcami w klimatyzowanym samochodzie.
„Wszystko w porządku, proszę pani?” – zapytał Raffaele, widząc jej reakcję; był szczerze zaniepokojony, bo widział, że jej twarz robi się czerwona. „Czy czuje się pani komfortowo?” – dopytał.
„Tak, wszystko dobrze. Dziękuję za troskę” – szybko wymamrotała Alessa, widząc, że przesadziła z reakcją.
Dobra, w porządku, zdecydowanie nie jest niegrzeczna, ale czy to nie tylko czat internetowy?
Może być kimkolwiek zechce, skoro i tak go nie zobaczy. Pomyślała tak, ale po wysłaniu zaproszenia zauważyła, że mężczyzna nie jest online i nie może go w tej chwili zaakceptować.
Kiedy Alessa podniosła wzrok, byli już pod Vittorio’s Fine Arts. Szybko zapłaciła kierowcy i podziękowała mu za rady, po czym weszła do sklepu.
Gdy dotarła do sekcji z podobraźniami, zobaczyła, że istnieją różne rodzaje płócien bawełnianych i poliestrowych i nagle poczuła się zdezorientowana, które kupić, a przedział cenowy również był spory.
Po wybraniu jednego w średniej cenie, przeszła do sekcji pędzli, by kupić pędzle malarskie, wałki, pistolet natryskowy i wiele innych rzeczy. Kiedy w końcu skończyła zakupy, zamówiła kolejny przejazd, pchając wózek do kasy, by zapłacić za towary.
Kiedy Alessa wróciła do domu, po długim namyśle urządziła swoje studio w pokoju niedaleko głównej sypialni. Całkowicie zapomniawszy o telefonie i o tym, że czekała, aż pewien mężczyzna zaakceptuje jej zaproszenie, Alessa zatopiła się w malowaniu.
Pochłonięta tworzeniem obrazu, który miała w głowie, Alessa nie zauważyła, jak szybko minął czas i nastał wieczór, zanim w końcu mogła odłożyć pędzel i spojrzeć na to, co stworzyła.
To było piękne – pomyślała Alessa, patrząc na swój obraz.
Przedstawiał młodą dziewczynę, której ciało było pokryte bliznami, w chwili gdy miała przyjąć wyciągniętą dłoń mężczyzny, mimo że dłoń ta była pełna cierni.
Podczas gdy podziwiała swoje dzieło, w jej żołądku zaburczało z głodu. Wtedy przypomniała sobie, że nie jadła nic, odkąd wyszła po nowe płótno, więc szybko poszła do kuchni i przygotowała makaron na kolację.
Właśnie podczas jedzenia zauważyła na telefonie powiadomienie, że jej zaproszenie do znajomych zostało zaakceptowane przez profil o nazwie „Dante Moretti”. Zobaczyła również, że ma oczekujące zaproszenie od innego Morettiego, o imieniu Enzo.
Natychmiast poczuła się skonsternowana – czy to ta sama osoba? Dlaczego założył kilka kont? Alessa zastanawiała się, ignorując drugie zaproszenie, gdyż osoba na zdjęciu profilowym wciąż wyglądała tak samo, dopóki nie otrzymała wiadomości od swojego nowego znajomego, „Dantego Morettiego”.
*Dante Moretti: zaakceptuj zaproszenie od drugiego konta, żebyśmy mogli lepiej pisać.*
Czy to drugie konto jest prywatne? Czy dlatego chciał, żeby je zaakceptowała? Alessa pomyślała, że to dziwne, ale niechętnie przyjęła zaproszenie i w końcu odpisała.
*Alessa Danese: Zaakceptowane. Cześć?* – Alessa napisała na telefonie, cierpliwie czekając na odpowiedź, odstawiając naczynia w kuchni i idąc wziąć prysznic.
Po kąpieli, wtulona w łóżko pod wielką kołdrą, mając na sobie tylko własną skórę, Alessa postanowiła ponownie otworzyć Tumblra, widząc już, że ma różne wiadomości od „Enza”, a także od „Dantego”.
Dlaczego on pisze do niej z dwóch różnych kont?
Czy to jakaś nowa moda w mediach społecznościowych? Alessa pomyślała dziwnie, otwierając wiadomości.
Najpierw otworzyła wiadomość od Dantego, ponieważ był on pierwszą osobą, którą sama dodała, a także dlatego, że myślała, iż jest on tą samą osobą co Enzo.
*Dante: A więc Alessa, tak? Czy to tylko imię do sieci?* – taką wiadomość przeczytała po otwarciu czatu i nie mogła powstrzymać się od lekkiego śmiechu.
*Alessa: Nie, to moje prawdziwe imię. A twoje to imię internetowe?* – odparła, odpisując mu.
*Dante: Zdecydowanie nie. Więc Alessa, dlaczego nie odpisujesz mojemu bratu? Na wypadek, gdybyś nie wiedziała, występujemy w parze. Jeśli nie chcesz z nim pisać, będziemy musieli przestać pisać również my.*
Brat? Występują w parze? Czekaj! Czy oni są bliźniakami?
O mój Boże!
















