Zaraz po podejściu do samochodu Alessa doznała jednego z największych szoków w swoim życiu.
To był stary facet!!
Człowiek, z którym miała spędzić resztę życia i któremu miała urodzić dzieci, tak jak nakazał jej ojciec, był starszym mężczyzną.
Wyglądał na tak starego, że Alessa była pewna, iż musi mieć ponad czterdzieści lat.
Okrutne, takie okrutne!
Jej ojciec był dla niej taki okrutny.
Powinna była wiedzieć, że jej przyszły mąż nie będzie miał żadnych dobrych cech, ponieważ ojciec nigdy nie pozwoliłby jej być szczęśliwą ani związać się z kimś, kto mógłby ją uszczęśliwić.
Czego się spodziewała? Młodego, bogatego i przystojnego mężczyzny? Pf.
Powinna uważać się za szczęściarę, że jej przyszły mąż jest tylko stary, a nie kaleki czy skrajnie brzydki. Patrząc na niego teraz, wciąż widziała na jego twarzy ślady kogoś, kto niegdyś był przystojny.
„Jeśli skończyłaś mi się przyglądać, sugeruję, żebyś wsiadła do samochodu, bo nie mam zbyt wiele czasu. Dzisiaj jest jedyny dzień, w którym mogę iść do urzędu stanu cywilnego” – odparł starszy mężczyzna, widząc, że młoda dziewczyna, która nie mogła mieć więcej niż 18 czy 19 lat, wciąż się w niego wpatruje.
Jej ojciec pokazał mu wcześniej jej zdjęcie, mówiąc, że to jego córka, że jest już wystarczająco dojrzała do małżeństwa i że w zamian za dług, który ma u niego, odda mu córkę za żonę.
Nie zgodziłby się, gdyby nie fakt, że wiedział, iż musi zacząć starać się o dzieci, ponieważ był rozwodnikiem, a jego była żona nie urodziła mu żadnego dziecka przed rozwodem.
Słysząc ponaglający ton w jego głosie, Alessa szybko wsiadła na otwarte miejsce pasażera, bojąc się poirytować przyszłego męża. Jeśli mogła uniknąć fizycznego bólu z jego strony, zamierzała to zrobić, ponieważ wolałaby nie być maltretowana i źle traktowana przez mężczyznę, z którym miała spędzić resztę życia.
„Masz na imię Alessa, prawda?” – zapytał mężczyzna, gdy tylko Alessa usiadła sztywno obok niego, a on ruszył.
„Tak, mam na imię Alessa, proszę pana” – odpowiedziała drżącym głosem, trzymając tobołek w trzęsących się dłoniach.
„Nie mów do mnie »proszę pana«. Mów mi Pietro. Jestem Pietro Danese, wkrótce będziesz panią Danese, więc powinnaś przyzwyczaić się do tego imienia” – powiedział Pietro łagodnie, widząc, że Alessa drży i czuje się nieswojo w jego obecności.
Nie dbał o jej stan psychiczny; chciał jedynie posłusznej dziewczyny, która dobrowolnie zostanie w jego posiadłości i urodzi mu dzieci, podczas gdy on będzie wyjeżdżał w interesach, by zarabiać pieniądze.
„O… O-kej, Pietro…” – odpowiedziała Alessa, wciąż cała w drżeniu.
Mimo że wyczuwała od niego manipulacyjną aurę, wciąż się go bała.
Był kimś, kogo znał jej znęcający się nad nią ojciec i komu ją sprzedał, więc nie mógł mieć dobrego charakteru. Była o tym absolutnie przekonana.
„Jedziemy teraz do urzędu i nie chcę, żebyś wyglądała na przerażoną i zmuszoną, więc przestań się trząść i połóż ten cholerny tobołek, którego się trzymasz, na tylnym siedzeniu” – rzucił Pietro, widząc, że jego przyszła żona wygląda jak zbity i otumaniony szczeniak.
Alessa pospiesznie wykonała polecenie i przypomniała sobie, żeby przestać się trząść, inaczej ten mężczyzna, nie, Pietro… mógłby ją uderzyć, tak jak robił to jej ojciec.
„I uśmiechnij się, wyglądasz, jakby cię zmuszono. Chcesz, żebym odesłał cię z powrotem do ojca?” – zapytał Pietro. Nie chciał niechętnej żony. Jeśli została do tego zmuszona, chętnie odwiezie ją do ojca i zażąda zwrotu każdego centa długu.
Gdy tylko Alessa usłyszała, że Pietro mógłby odesłać ją do ojca, wzdrygnęła się i szybko wymusiła uśmiech, przypominając sobie ostatnie słowa ojca, że nie wolno jej wracać do domu.
Nie może, absolutnie nie może pozwolić, by odesłał ją do ojca.
Musi zachowywać się tak, jakby robiła to z własnej woli. Właściwie jest gotowa być kimkolwiek on zechce – służącą, niewolnicą, własnością, czymkolwiek, byle tylko nie musiała wracać do tego piekła, z którego właśnie się wyczołgała.
Kiedy Pietro zobaczył cień uśmiechu na twarzy Alessy, skinął głową. „Tak lepiej, uśmiechaj się cały czas. Będziesz tego potrzebować, gdy wyjdziesz za mnie” – poradził Pietro, wjeżdżając na parking przed urzędem stanu cywilnego i gasząc silnik.
Gdy tylko Pietro wysiadł, Alessa szybko poszła w jego ślady, zakrywając widoczne ślady po pasie na szyi szalem, który pamiętała, by zabrać ze sobą.
Idąc powoli za swoim przyszłym mężem, Alessa przygotowywała się na życie, o którym nie wiedziała, jak się potoczy.
Lepiej przygotować się na najgorsze. Musiała się przystosować, nieważne jak trudne czy niebezpieczne by to było; musiała zaakceptować to jako swój los.
„Czy Ty, Alessandro Valenti, bierzesz Pietra Danese za swojego legalnie poślubionego męża, w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i w biedzie, i że go nie opuścisz aż do śmierci?” – zapytał urzędnik, po przedłożeniu przez Pietra dokumentów podpisanych przez jej ojca.
Powoli wyrwana z zamyślenia, Alessa wyszeptała swoją zgodę i natychmiast przypieczętowała swój los jednym słowem: „Tak, biorę”.
„Czy Ty, Pietro Danese, bierzesz Alessandrę za swoją legalnie poślubioną żonę, w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i w biedzie, i że jej nie opuścisz aż do śmierci?” – urzędnik powtórzył przysięgę Pietrowi, a ten natychmiast odpowiedział: „Tak, biorę”.
Po podpisaniu niezbędnych dokumentów i wymianie obrączek, Alessa opuściła urząd z nowym mężem, udając się do nowego domu, w którym miała z nim zamieszkać.
Wymuszony uśmiech, który przykleiła do twarzy w urzędzie, natychmiast zniknął, gdy została sama w wielkiej rezydencji ze swoim nowym mężem.
„Potrafisz gotować? Jeśli tak, skorzystaj z kuchni, jestem kurewsko głodny” – wymamrotał Pietro, zdejmując marynarkę i rozpinając koszulę.
„Tak, potrafię” – wymamrotała cicho Alessa.
Gotowanie? Tylko tyle? Gdyby tylko tego od niej wymagał… Wtedy jej życie właśnie stało się prostsze, ponieważ nauczyła się różnych rodzajów kuchni, pracując jako służąca w domu ojca.
Gotowanie stało się jej hobby, w którym się odnajdywała, poza malowaniem.
Alessa natychmiast zlokalizowała kuchnię. Kiedy tam dotarła, zobaczyła, że nie ma zbyt wielkiego pola do popisu. Składniki w kuchni ograniczały się do jajek, chleba, oleju roślinnego, mleka zagęszczonego, ziaren kawy i tym podobnych…
Alessa szybko wzięła się do pracy i przygotowała kanapki oraz herbatę dla męża, ponieważ było to najszybsze danie, jakie mogła przyrządzić z tego, co miała pod ręką.
Podając jedzenie na stół w kącie, który uznała za jadalnię, Alessa stanęła potulnie obok posiłku, ponieważ jej mąż jeszcze się nie pojawił, a ona nie wiedziała, do którego pokoju poszedł.
Po kilku minutach Pietro pojawił się w pomieszczeniu. „Skończyłaś gotować?” – zawołał.
„Tak, skończyłam” – odpowiedziała szybko Alessa, gdy jej mąż wszedł do salonu.
Kiedy Pietro dotarł do jadalni i zobaczył, że Alessa przygotowała tylko jeden talerz z kanapkami, zmarszczył brwi. „Dlaczego przygotowałaś tylko jeden talerz? Nie jesteś głodna?”
Alessa, która była przyzwyczajona do jedzenia samotnie w swoim pokoju, nagle zadrżała, słysząc irytację w jego głosie.
„Ja…
„Idź i przygotuj też coś dla siebie, nienawidzę jeść sam” – przerwał jej lekceważąco Pietro, zanim zdążyła dokończyć zdanie.
Alessa pospiesznie wróciła do kuchni i wyszła z drugim talerzem kanapek dla siebie, po czym powoli usiadła na krześle naprzeciwko nowego męża.
„Jedzmy” – ogłosił Pietro, gdy zobaczył, że jego żona już siedzi.
Alessa szybko chwyciła sztućce i zaczęła jeść po słowach męża.
Powiedział, że nienawidzi jeść sam – musiała to zapamiętać i nigdy nie powtórzyć tego błędu, ponieważ bała się, co mógłby jej zrobić, gdyby był zły.
Czy będzie jak jej ojciec, który ją bił i kopał?
Alessa zadrżała na tę myśl, a Pietro wyraźnie widział jej drżenie.
Czy ona myśli o tym, co będzie robił z nią w małżeńskiej sypialni?
Pietro przyglądał się Alessie kątem oka i widział, że wciąż się trzęsie.
Czy ona aż tak boi się seksu?
Cóż, bez obaw, nie był dziś w nastroju na seks, ponieważ jutro musiał wyjechać w podróż służbową i chciał wyruszyć jak najwcześniej.
Ale to nie oznaczało, że ona nie zaspokoi go seksualnie. Nieważne jak bardzo była przerażona, i tak będzie musiała otworzyć swoje śliczne usta i przyjąć jego wielki ładunek swoimi słodkimi wargami.
Pietro nie mógł powstrzymać jęku, gdy przypomniał sobie, jak słodkie i miękkie były jej usta podczas krótkiego pocałunku w urzędzie stanu cywilnego.
Nie może się doczekać, aż te usta owiną się wokół jego członka i będą go pieścić, dopóki nie wystrzeli swoich płynów głęboko w jej gardło.
Pietro szybko odchrząknął, widząc, że na samą myśl już twardnieje. „Jesteś dziewicą czy nie?”
















