logo

FicSpire

Mamo, tatuś klęczy.

Mamo, tatuś klęczy.

Autor: Sasha Jhorn

Rozdział 4: Nowy Początek
Autor: Sasha Jhorn
20 sie 2025
Bianca przewróciła oczami, słysząc, jak Olivia i jej syn Kelvin dyskutują o tym, jak dali nauczkę tym złoczyńcom... Wyszli z centrum handlowego z mnóstwem toreb, które zawierały rzeczy, które właśnie kupili... Olivia, pochłonięta rozmową z Kelvinem, nie zauważyła czerwonego samochodu zmierzającego prosto na nią... Opony samochodu zapiszczały po uderzeniu w Olivię, torby, które trzymała, poszybowały w powietrze i z hukiem upadły na ziemię... Oczy Bianki i Kelvina rozszerzyły się na ten widok, choć samochód ledwo ją dotknął, uderzenie było wystarczające, by spowodować kilka siniaków... "Mamo!" "Olivio!" Szyba czerwonego Porsche opuściła się, ukazując kobietę w okularach przeciwsłonecznych, na której twarzy nie było widać żadnych wyrzutów sumienia z powodu tego, co właśnie zrobiła... "Ślepy głupcze!" warknęła na nich i powoli odjechała... Kelvin zmarszczył brwi, ta kobieta po prostu odjechała, nie przepraszając jego mamy, mimo że to ona była winna! Przycupnął i podniósł kamień kilka metrów od siebie i rzucił nim w przednią szybę samochodu... Oczy Olivii i Bianki rozszerzyły się, gdy usłyszały odgłos tłuczonego szkła niedaleko od nich... Porsche zatrzymało się jeszcze raz, zanim drzwi się otworzyły... Zgrabna kobieta w królewskiej, niebieskiej sukience do połowy uda wysiadła, zdjęła okulary przeciwsłoneczne, robiąc pełne gracji kroki... Jej brązowe oczy płonęły gniewem, gdy zobaczyła uszkodzenia swojego krzykliwego samochodu... Jej wzrok spoczął na małym chłopcu niedaleko od niej, który również wściekle na nią patrzył... Podeszła do niego szybkimi krokami: "Jak śmiesz?!" "Nie przeprosiłaś mojej mamy... więc nie oczekuj, że ja przeproszę ciebie" - odparł Kelvin ostrym tonem... W napadzie wściekłości podniosła rękę, gotowa uderzyć chłopca za bezczelność, ale ku jej zaskoczeniu jej ręka została zatrzymana w powietrzu... I zanim zdążyła zareagować, policzek po lewej stronie został uderzony, skierowała wzrok na osobę, która ośmieliła się ją w ten sposób znieważyć... "Jak śmiesz podnosić rękę na mojego syna?!" - warknęła Olivia, wywierając nieco większy nacisk na rękę kobiety, którą wciąż trzymała... "Ty! puść mnie teraz! albo sprawię, że znikniesz z powierzchni ziemi!" - zagroziła kobieta i ku jej zdumieniu została obdarowana kolejnym policzkiem. Bianca upuściła torby z zakupami na ziemię, gdy odczytała numer rejestracyjny kobiety za jej samochodem... Skierowała wzrok na matkę i syna i podbiegła do nich, ta kobieta była córką Sterlingów, najpotężniejszej i najbardziej wpływowej rodziny w kraju... "Panno Alexo Sterling! Przepraszam najmocniej za szkody, które wyrządziła pani moja przyjaciółka i jej syn..." - przepraszała Bianca w imieniu Olivii... Oderwała ręce Olivii od rąk Alexy, Alexa cofnęła gwałtownie ręce, jakby ukąsił ją owad... "Nie dotykaj mnie! nie rób mnie bardziej brudną, niż już jestem! wy nędzne wieśniaki!" - wzgardziła Alexa i odsunęła się od nich... "Spadaj stąd...ty bogaty bachorze! nie ma potrzeby robić z tego problemu, skoro to ty jesteś winna, dlaczego nie możemy uznać tego za wyrównane?" - wypluła Olivia Alexa uśmiechnęła się szyderczo, a po sekundzie zniknął on całkowicie z jej twarzy, jakby nigdy go tam nie było. "Wyrównane? mój nowy samochód został zrujnowany przez twojego syna... powinnam przestać marnować czas na żałosną istotę, taką jak ty, bo wiem, że nie stać cię na naprawę mojego samochodu przez miliard lat! i uważaj na mnie też!" Alexa odwróciła się od nich i zaczęła odchodzić... Olivia przykucnęła do wysokości Kelvina i wpatrywała się w jego oczy... "Dlaczego to zrobiłeś, Kelvin?" Kelvin wydął usta, mrugając swoimi uroczymi szarymi oczami... "Ona się nad tobą znęcała, mamo, jak mogłem pozwolić jej tak łatwo odejść?" *** W dużej sali konferencyjnej kilku mężczyzn i kobiet dyskutowało między sobą, co powodowało niewielki hałas... Ale gdy tylko otworzyły się podwójne drzwi, wszędzie zrobiło się cicho, gdy weszła wysoka postać, jego szare oczy były utkwione przed siebie, gdy był prowadzony do głównego fotela przez mężczyznę podążającego za nim... Był idealną definicją słowa "przystojny", miał wysokie kości policzkowe i gęste, ciemne brwi, które były zmarszczone, gdy zajmował miejsce. Jego czarne włosy były idealnie ułożone na bok, jego pełne usta tworzyły cienką linię i odchrząknął, aby zwrócić na siebie uwagę wszystkich... "Panie Sterling!" Skinął krótko głową i przystąpił do wygłoszenia przemówienia... "Jak wszyscy wiemy o dwuprocentowym spadku naszej sprzedaży w ciągu ostatnich kilku miesięcy... postanowiłem zastosować nową strategię" Mężczyzna stojący obok niego nachylił się do jego ucha i wyszeptał mu kilka słów... "Hmm" - padła jego krótka odpowiedź, wkrótce potem kontynuował swoje przemówienie... Asystent wyszedł z pokoju i wrócił po chwili z teczką w rękach... "Oto wszystkie szczegóły, o które pan prosił, szefie" Damien odebrał teczkę od swojego asystenta i otworzył ją, przejrzał ją i skinął głową z aprobatą... "Więc to jest zestawienie wszystkich funduszy wykorzystanych w ostatnim projekcie i wydaje się, że jest w nim duża dziura... Dam sprawcy tylko sekundę na ujawnienie się" Wszyscy wpatrywali się w siebie w osłupieniu, o czym mówił szef? Na ustach Damiena pojawił się zadowolony uśmiech, wygląda na to, że ci staruszkowie uważają go za głupca, ale bardzo się mylili... "Jeden!" - odliczył Damien i natychmiast jeden z mężczyzn wstał ze spuszczoną głową, nagle padł na kolana... "Panie Sterling, proszę o litość dla mojej biednej duszy, nie zrobiłem tego celowo" Damien wstał z miejsca i poprawił swój garnitur... Włożył rękę do kieszeni spodni i zaczął wychodzić z sali konferencyjnej... "Wyprowadźcie go z budynku i upewnijcie się, że zapłaci każdy grosz, który ukradł" *** Następnego ranka... Olivia krzyknęła, wpatrując się uważnie w swój komputer, zerwała się na równe nogi i pospiesznie podeszła do swojej szafy, aby znaleźć odpowiedni strój do ubrania... Bianca, która usłyszała jej krzyk, weszła do jej pokoju z Kelvinem ubranym do szkoły... "Wszystko w porządku? Słyszałam, jak krzyczałaś" - zapytała Bianca, poprawiając kołnierzyk Kelvina... Olivia stanęła przed lustrem, położyła biały top na swojej piersi... "Pamiętasz, jak mówiłam ci, że złożyłam podanie o pracę miesiąc temu?" Bianca skrzyżowała ręce i skinęła głową: "No tak" "Właśnie otrzymałam mail z informacją, że moja rozmowa kwalifikacyjna jest zaplanowana na godzinę 9:00 dziś rano, zrób mi przysługę i odprowadź Kelvina do szkoły" "Wow, to wspaniale! Mam nadzieję, że tym razem ci się uda, i bądź pewna, że ten uroczy mały książę jest w bezpiecznych rękach..." - powiedziała Bianca... Olivia uśmiechnęła się z wdzięcznością i pobiegła do łazienki... *** W niecałe czterdzieści minut stała już przed budynkiem, poprawiła swoją czarną ołówkową spódnicę do kolan, którą miała na sobie na białej bluzce... Jej włosy były rozpuszczone i opadały na ramiona, wzięła głęboki oddech i weszła do budynku... Została skierowana do biura, w którym odbywała się rozmowa kwalifikacyjna... Jej oczy przeskanowały szeroki pokój i mały syk wydostał się z jej ust... "Kogo my tu mamy?" Kobieta, która siedziała za biurkiem, wstała, gdy zauważyła Olivię rozglądającą się po jej biurze, zakręciła palcem wskazującym na końcu swoich włosów, jednocześnie mocno żując gumę... Olivia zauważyła jej czarną spódnicę do połowy uda i jej białą koszulę z trzema pierwszymi guzikami odpiętymi, pokazującymi przebłysk jej piersi. "Jestem tu na rozmowę kwalifikacyjną" - powiedziała Olivia z lekkim uśmiechem... "Och!" Bella cofnęła się trochę, wpatrywała się w Olivię od stóp do głów z niczym innym, jak tylko obrzydzeniem w swoich brązowych oczach... "Chyba nie musisz być przesłuchiwana... Widziałam już wystarczająco dużo... Później pokażę ci twój boks, ale na razie podnieś te akta i wyślij je do działu finansowego" Brwi Olivii zderzyły się w zakłopotaniu, czuła, że coś tu jest nie tak... "Czy to znaczy, że dostałam tę pracę?" Bella uniosła brew na jej pytanie: "Czy mam to napisać na swoim czole?! Rób, co mówię!" - krzyknęła na Olivię... Olivia westchnęła głęboko i podeszła do sterty akt na drewnianym biurku, podniosła je i jęknęła, gdy Bella dodała więcej do tych, które już podniosła... Akta skończyły się blokowaniem jej twarzy: "Gdzie jest dział finansowy?" Bella wzruszyła ramionami i wróciła na swoje miejsce: "Zapytaj kogokolwiek w pobliżu, mała głupia!" Pierś Olivii uniosła się ze złości, niechętnie wyszła z biura z ogromnym stosem akt, które były na tym samym poziomie co jej głowa... "Przepraszam, czy możesz mnie skierować do działu finansowego?" "Idź trochę dalej i skręć w lewo" "Dzięki!" Olivia wyruszyła z ciężkim stosem akt, nie przeszła jeszcze zbyt daleko, gdy mężczyzna wpadł na nią, zrzucając wszystkie akta z jej rąk... Zachwiała się do tyłu, na szczęście jego refleks był wystarczająco dobry, aby uchronić ją przed upadkiem, jedno z jego ramion sięgnęło do jej talii... Wzrok Olivii był spleciony z jego wzrokiem przez krótką chwilę, otrząsnęła się z oszołomienia, a jej brwi zmarszczyły się... "Jesteś ślepy, czy co?!" - krzyknęła na niego, a on natychmiast cofnął ramię z jej talii, co spowodowało, że upadła na tyłek... Pozostali pracownicy jęknęli, gdy zobaczyli scenę przed sobą... "Za kogo ty się uważasz?!" - krzyknęła Olivia wściekle... "Szefie, proszę podpisać tutaj" Damien wyciągnął długopis z wewnętrznej kieszeni i nabazgrał na kartce papieru, którą mu przyniesiono, jego wzrok ani na chwilę nie opuścił jej... Szczęka Olivii opadła z szoku, szef?? czy dobrze usłyszała? i dlaczego wyglądał i pachniał tak znajomo?...

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4: Nowy Początek – Mamo, tatuś klęczy. | Czytaj powieści online na FicSpire