Olivia wodziła wzrokiem od mamy do Bianki, które dziwnie się zachowywały. Czyżby w milczeniu nabijały się z jej zaczerwienionego nosa?
Mimowolnie dotknęła go dłonią…
– Wyjeżdżasz jutro z Damienem do Chicago?
Twarz Olivii trochę złagodniała. Poczuła ulgę, że chodzi o coś innego, ale to i tak było o wiele gorsze, niż początkowo myślała…
– Bianca! Ty mała wścibska! Naprawdę musiałaś?
Sandy upuściła s
















