Młoda blondynka wbiegła na szpitalny korytarz, gorączkowo szukając oddziału, na którym leżał jej ojciec.
Przed chwilą otrzymała telefon o gwałtownym pogorszeniu się jego stanu zdrowia i musiała rzucić wszystko, co robiła, by zdążyć na czas.
Wpadła na pielęgniarkę wychodzącą z jednej z sal, wytrącając jej z ręki tacę ze stali nierdzewnej.
„Elara Vance, prawda?” – zapytała pośpiesznie pielęgniarka w różowym mundurze, widząc, jak dziewczyna potakuje głową.
„T..tak.. mój tata..
Pielęgniarka odsunęła się, pozwalając Elarze wejść na salę.
Elara pchnęła drzwi i wbiegła do środka. Gdy tylko tam dotarła, serce podeszło jej do gardła.
Stała jak wryta, patrząc, jak jej mama szarpie się z lekarzem i pielęgniarkami, którzy próbowali zabrać bezwładne ciało przykryte białym prześcieradłem.
„On nie umarł.. obiecał, że nigdy nas nie zostawi.. nie zabierajcie go!” – krzyczała Sarah Vance, wpadając w furię, gdy próbowali wynieść ciało jej męża z sali.
Łzy spływały po policzkach Elary. Nie mogła pogodzić się z tym, że jej ukochany tata odszedł, po tym wszystkim, co ona i jej mama zrobiły, by ratować mu życie.
W tym momencie niebo przeszyła potężna błyskawica, zwiastując nadchodzący deszcz. Światła na oddziale migotały nieustannie, podsycając iskry w jej bursztynowych oczach.
Elara cofnęła się o krok, potem o kolejny, po czym wybiegła z pokoju. Nie mogła tego znieść, nie mogła patrzeć na ciało ojca. Czuła, że to ona jest winna wszystkiemu, co ich spotkało...
Biegła tak szybko, jak tylko niosły ją nogi. Elara nie była pewna, dokąd zmierza o tak późnej porze, ale czuła do siebie głębokie rozczarowanie i nie potrafiła spojrzeć matce w oczy w tak krytycznym momencie.
***
W międzyczasie...
Lekarz spojrzał przelotnie na dwóch mężczyzn stojących przed nim, po czym przeniósł wzrok na młodego człowieka, którego do niego przyprowadzili.
„Przykro mi, ale tego nie da się wyleczyć.. podano mu silną dawkę afrodyzjaku.. i wiecie, co to oznacza, prawda?” – mruknął lekarz, wyraźnie skrępowany tematem i obecnością mężczyzn.
Dwaj umięśnieni mężczyźni, wyglądający na ochroniarzy, wymienili krótkie spojrzenia i skinęli głowami.
Lekarz pokręcił głową i pośpiesznie opuścił salę, zostawiając ich samych.
Spojrzeli na swojego młodego pana, którego knykcie zaczęły bieleć. Wyglądał na bardzo cierpiącego, a jego twarz lśniła od potu, który spływał mu po szyi. Nie mając innego wyjścia, obaj strażnicy opuścili salę.
***
Elara oparła się o ścianę, by nie upaść. Jej umysł kłębił się od myśli o tym, co stanie się z nią i jej matką teraz, gdy taty już nie ma.
Sama myśl o tym wystarczyła, by jej serce rozpadło się na milion kawałków.
Może gdyby nie męczyła go o ten wyjazd pod namiot, podczas którego uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, wciąż by przy niej był..
Ciche westchnienie wyrwało się z jej ust, gdy podniosła głowę i zobaczyła dwóch potężnych mężczyzn patrzących na nią z góry. Przełknęła ślinę i spróbowała przejść drugą stroną, ale ku jej zaskoczeniu, ponownie zablokowali jej drogę.
Odwróciła się na chwilę i zauważyła, że korytarz jest pusty. Zaniepokojona z powrotem skierowała na nich wzrok.
Wyglądali groźnie, emanując morderczą aurą, zwłaszcza ten z blizną na twarzy.
„Kim.. jesteście?”
W mgnieniu oka czyjaś dłoń zakryła jej usta, by powstrzymać ją przed krzykiem i zaalarmowaniem innych.
Wierzgała i szarpała się, próbując wyrwać się z ich uścisku, ale kogo oszukiwała? Przy ich sile była lekka jak piórko.
***
Dwaj mężczyźni wepchnęli ją do ciemnej sali i zamknęli za sobą drzwi na klucz.
„Myślisz, że to zadziała?”
„Miejmy nadzieję”.
Obaj stanęli przy drzwiach, pilnując ich i wypatrując każdego, kto chciałby wejść nieproszony.
Elara waliła w drzwi. W pokoju było ciemno i nie mogła pojąć, dlaczego ją tu zamknęli.
Kolejny głośny grzmot wstrząsnął niebem, a niebieska błyskawica na moment rozświetliła pomieszczenie. Wtedy zdała sobie sprawę, że nie jest sama.
Jej oczy rozszerzyły się z przerażenia, a nogi, wrośnięte w ziemię, zaczęły drżeć.
„Kto.. tam jest?” – zapytała nerwowo. Jej serce biło tak głośno, że sama je słyszała.
Wysoka, ciemna postać wyłoniła się z kąta sali. Mężczyzna zatoczył się lekko, idąc w stronę drżącej dziewczyny znajdującej się kilka metrów od niego.
Strach ogarnął całe jej ciało. Szybko odwróciła się do drzwi, by uciec, ale nieznajomy ją przyciągnął.
W następnej chwili jej plecy dotknęły ściany, a z jej ust wyrwało się ciche westchnienie.
Uniósł jej podbródek rękami i gwałtownie złączył swoje usta z jej ustami. Elara poczuła, jak jej ciało wiotczeje pod wpływem tego nagłego ataku.
Próbowała uwolnić się z jego uścisku, ale on był silniejszy. Jego dłonie mocno ją oplatały.
„Proszę, puść.. mnie..” – drżała, próbując go odepchnąć.
Gwałtownym ruchem uniósł ją i skierował się w stronę łóżka stojącego w sali.
„Nie walcz..” – jego chrypliwy głos sprawił, że zadrżała. Poczuła od niego delikatną woń alkoholu.
„Wezmę za to odpowiedzialność” – wymruczał raz jeszcze i ponownie zagarnął jej usta.
Łzy popłynęły z oczu Elary, gdy poczuła, jak ubrania są z niej zdzierane.
„Obiecuję, że będę delikatny” – znów usłyszała jego zapewniający głos.
***
Elara powoli otworzyła oczy. Rozejrzała się wokół, a jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia.
Serce omal nie wyskoczyło jej z piersi, gdy przypomniała sobie, co wydarzyło się kilka godzin wcześniej.
Zsunęła ręce mężczyzny ze swojej talii i przerażona zeszła z łóżka. Właśnie oddała swój pierwszy raz całkowicie obcemu człowiekowi.
Podniosła swoje ubrania, które były poszarpane, ale wciąż nadawały się do założenia.
Elara ubrała się i spojrzała krótko na mężczyznę, który wciąż smacznie spał na łóżku. Próbowała przyjrzeć się jego twarzy, ale przestała, gdy usłyszała jakieś zamieszanie tuż za drzwiami.
Porzuciła ten zamiar i wybiegła z pokoju. Strażnicy, widząc ją uciekającą, próbowali ją zatrzymać, ale była już daleko.
„Proszę czekać, pani.. jest późno..”
***
Oczy Sarah były spuchnięte od płaczu przez całą noc. Martwiła się również tym, że jej córki nie było nigdzie przez całą poprzednią noc.
Drzwi nagle się otworzyły i Elara weszła nerwowo do środka.
„Mamo, ja..
Oczy Sarah znów napełniły się łzami. Skierowała wzrok na córkę, która wierciła się przed nią.
„Zanim twój tata odszedł, wciąż prosił, żeby cię zobaczyć.. ale byłaś tak zajęta, że nie przyszłaś usłyszeć jego ostatnich słów”.
Elara podniosła głowę, napotykając palące spojrzenie matki. „Mamo.. to nie tak, jak myślisz, byłam tam, ale ja..
Spojrzenie Sarah padło na szyję Elary. Elara, zauważywszy to, poprawiła kołnierzyk, by ukryć malinkę.
Po tym, co wydarzyło się między nią a nieznajomym w szpitalu, nie potrafiła zmusić się do powrotu do domu w takim stanie.
Zatrzymała się więc w środku nocy u przyjaciółki, gdzie spędziła resztę czasu.
Sarah podeszła do Elary, rozchyliła jej kołnierzyk, a jej wzrok padł na liczne malinki ciągnące się od szyi aż po klatkę piersiową.
Oczy Elary zaszły łzami. „Mamo, mogę to wyjaśnić..
Cios w lewy policzek sprawił, że jej twarz odwróciła się w drugą stronę.
„Widzę, że dobrze się bawiłaś, podczas gdy twój ojciec czekał na twoje przybycie.. Nie mogę uwierzyć, że naprawdę to zrobiłaś, Elaro!”
Elara pociągnęła nosem, łzy płynęły z jej oczu jak niekończący się strumień. Nie umknął jej wyraz rozczarowania na twarzy matki.
„Mamo, proszę, posłuchaj mnie...”
Sarah odwróciła się i wyszła z pokoju. Właśnie straciła męża, a teraz córka doprowadzała ją do szaleństwa.
Elara upadła na kolana, chwyciła się za pierś i zaniosła szlochem. Kto by pomyślał, że taki dzień ją spotka?
Młoda dziewczyna w jej wieku podbiegła do niej i mocno, kojąco ją przytuliła.
„Tak mi przykro, Elaro, proszę, nie płacz już” – gruchała Mila, najlepsza przyjaciółka Elary, ale jej słowa nie zdawały się mieć żadnego wpływu, a wręcz sprawiały, że Elara czuła się jeszcze gorzej...