Hazel
– Chodźmy wpuścić Mayę, a potem coś zjemy. Potem obiecuję imprezę taneczną – mówię do chłopców, którzy siedzą przy kuchennej wyspie.
– Ale przyszła strasznie wcześnie – na twarzy Milo maluje się rozczarowanie.
– I dotrzyma wam towarzystwa, kiedy będziecie kończyć wspólną zabawę. Obiecuję. Mnie też lubi, wiecie? – mówię drocząc się, kierując się do drzwi wejściowych.
Uśmiecha się szeroko, gdy
















