Niespodziewana kara: Niania dla Avalanche

Niespodziewana kara: Niania dla Avalanche

Autor: Lysander Vane

8: Pierwszy impas
Autor: Lysander Vane
9 lip 2026
Declan   – Nic nie straciłeś na ostatnich zajęciach – mówi mi Donovan, podczas gdy powoli ślizgam się wokół lodowiska w ramach rozgrzewki. Musiałem opuścić zajęcia z literatury, żeby porozmawiać z Hazel. – Matka z nią pogrywa? – pyta cicho Gavin. – A czy lód jest zamarznięty? – mruczę, a on przewraca oczami. Mam zamiar powiedzieć coś jeszcze, kiedy widzę Trenera podjeżdżającego do nas na łyżwach. – Wystarczy tej jazdy, chłopaki. Idźcie się rozciągać – woła, a my ruszamy, by to zrobić. Niestety, w tym samym momencie zaczynają się piski. Nawet nie zerkam przez ramię. – Pieprzone hokejowe blachary... – mruczę pod nosem. Trening miał być zamknięty, ale co drugi tydzień kilku udaje się zakraść. Doprowadzają mnie do szału. – O to im przecież chodzi, Dec. Zazwyczaj masz szybszy refleks – mówi z parsknięciem Lennox. – Mają nadzieję i marzą, że zabierzemy je do domu. Osobiście bałbym się chorób, które ponazywano od niektórych z nich. – Niezły z ciebie ostatnio komik. Od kiedy jesteś taki wygadany? – Zwykle jest bardziej milczący i pozwala, by to Gavin tak mi docinał. – Zainspirowała mnie mała niania, która zjechała ci tyłek. Nieźle ci się od niej oberwało. – Przezornie odsuwa się ode mnie, gdy mrużę na niego oczy. Właśnie miałem zdzielić go w tył głowy. Trener zaczyna krzyczeć. – Trening jest zamknięty, panie! Zjeżdżać stąd, albo każę ochronie się wami zająć! Gavin mruczy: – Szkoda, że nie odzywa się tak do Vane'a. – Jego wzrok odnajduje obrońcę, który popisuje się przed *puck bunnies*, zanim te odejdą. – Byłoby gorzej, gdyby to zrobiła. Wiesz, że bywa wredny – dodaje Donovan, po czym wszyscy się zamykamy. Trener Lawson podchodzi do nas bliżej. – Declan, muszę się z tobą zobaczyć w moim gabinecie po treningu. – Tak, trenerze. – Dokładnie wiem, o czym będzie ta rozmowa. Kończymy trening, biorę szybki prysznic, po czym przebieram się i ruszam do biura Trenera. Pukam, a on każe mi wejść. – Zamknij drzwi, Declan. – Robię to i staję przed jego biurkiem. – Możesz usiąść. – Za dużo dzisiaj siedziałem, Trenerze. Lepiej mi się postoi przez chwilę. – Wsuwam ręce w kieszenie dżinsów. Mam przeczucie, że będę gotów zademonstrować swoją irytację przy pomocy pięści. – Rozmawiałem na dniach z twoją matką. Wynajęła Hazel Connolly do opieki nad twoim synem. – Nic nie mówię i obserwuję go w spokoju. – Pozwoliłeś na to? Znając jej reputację? – Trener jest jednym z nielicznych na kampusie, którzy wiedzą o Leo. Trzymam go z dala od radarów. – Leo ją wybrał. Bardzo się do niej przywiązał, po tym jak uratowała go przed piszącym SMS-a kierowcą. – Stwierdzam, że naga prawda sprawdzi się w tym przypadku najlepiej. I nie pozwolę nikomu skrzywdzić mojego syna. Jeśli Hazel daje mu szczęście, dostanie Hazel, czy mi się to podoba, czy nie. Fucha i opiera się w fotelu, zakładając jedną nogę na kolano. Rzuca długopis na biurko. – Zignoruję ją ze względu na Leo i dlatego, że twoi rodzice są dużymi darczyńcami uczelni. Ale ona musi zrozumieć, że ma nie rzucać się w oczy. Nie chcę, żeby nękała twoich kolegów z drużyny. – Połowa drużyny to moi bracia, ale mniejsza z tym... On jednak ciągnie dalej. – Brantley powiedział, że sprawiała problemy na zajęciach, które z nią masz. Czy muszę interweniować, by mieć pewność, że wszyscy nadal będziecie kwalifikować się do gry? – Brantley praktycznie ją napadł, Trenerze. Może pan woleć zainterweniować w jego sprawie, zanim ona wniesie oskarżenie – mówię, utrzymując znudzony ton. – Co masz na myśli? Obraził ją, a ona się popłakała. Tak powiedział. – Przygląda mi się uważnie. – Okłamał pana. Złapał ją za szyję i nadgarstek. Na następnych zajęciach podobno miała siniaki. – Gavin załatwił jej okład z lodu. Którego, jak się okazało, odmówiła przyłożenia. Nawet nakłonił pielęgniarkę, żeby go jej zaniosła, obawiając się, że od niego nigdy by go nie przyjęła. Był gotów wyrzucić Brantley'a przez okno. Nie byliśmy jedynymi. Nawet Deacon z tym swoim futbolem zamiast mózgu wiedział, że należy mu się wpieprz. Prestonowi Croftowi oczywiście było wszystko jedno. – Porozmawiam z nim. Choć nawet gdyby spróbowała, uciszą ją. To byłoby jego słowo przeciwko jej, a jego rodzice mają wystarczająco dużo pieniędzy, by dziekan to zatuszował. Ale powiem mu coś, skoro twój syn ją lubi. Nie potrzebuję, żebyś się rozpraszał albo musiał urywać się z treningów ze względu na opiekę nad dzieckiem. Patrzę na niego beznamiętnie. Nigdy nie warto przy nim reagować. On i jego brat są ulepieni z tej samej gliny. – Dopóki Leo nie zobaczy ani nie usłyszy niczego nieprzyjemnego podczas meczu, Trenerze. Nie pozwolę, by wciągnięto go w środek czegokolwiek, bez względu na to, jakie były jej... przewinienia. Wie, że mówię poważnie. Madison odwaliła ten swój numer na meczu, próbując zwrócić na mnie uwagę przy użyciu Leo, a ja ją zrównałem z ziemią. To był ostatni mecz, na którym Leo był obecny. Uparł się całym sercem na to, by przyjść w sobotę, a ja zrobię krzywdę każdemu, kto mu to zrujnuje. Wpatruje się we mnie przez chwilę, po czym znów wskazuje na krzesło. Przez moment spogląda na drzwi. – Siadaj. Opowiem ci trochę o tym, co zrobiła. Musisz być świadomy, by uważać na dzieciaka w jej pobliżu. Nie zdziwiłbym się, gdyby użyła go do tego, by zdobyć ciebie lub jednego z twoich braci. Siadam i czekam, ciekaw, czy w końcu dowiem się, co ona do cholery zrobiła. Kendall, nasz drugi obrońca, ma brata, Aleca, grającego w drużynie, który jest palantem. Wspomniał kiedyś, że Alec powiedział, iż trener Clifford Lawson kazał im trzymać się od niej z daleka, ale jeśli muszą wejść z nią w interakcję, to żeby nie ustępowali jej na krok. Zasadniczo dali wolną rękę do tego, by ją obrażać. Nasz trener nigdy nie powiedział nic poza komentarzem, że ma sobie radzić z tym, co ją spotyka, albo odejść. Przez chwilę znów bawi się długopisem. – Pracowała wcześniej na część etatu jako niania. Podczas jednej z prac poznała futbolistę z uczelnianej drużyny. Był czyimś krewnym. Podobno zaczął się nad nią znęcać, po tym jak kilka razy z nim flirtowała. Powiedział, że była łatwym celem, i nie, nie było to z jego strony w żaden sposób w porządku. To powinno było zostać załatwione od razu. Ale jestem pewien, że nie uznali tego za nic strasznego. Niektórzy ludzie muszą trochę stwardnieć i nauczyć się walczyć o swoje. To kładzie temu kres, ale on twierdzi, że ona tylko płakała. Krótko przed fazą play-off poszła do jego narzeczonej, twierdząc, że sypia z owym futbolistą. Jego narzeczona była zrozpaczona. Zerwali ze sobą, a ona próbowała zrobić sobie krzywdę, wpędzając go w kompletną równię pochyłą. Z tego powodu doznał trwałej kontuzji. Wezwali Connolly na przesłuchanie w tej sprawie, a ona była niezwykle zdenerwowana. Przyznała, że kłamała tylko dlatego, że się nad nią znęcał, a uczelnia odmówiła podjęcia działań. Myślała, że mu się odgryzie. Pochyla się do przodu, mówiąc cicho. – Jest tego więcej, ale nie mogę się tym podzielić, niemniej tak wygląda ogólny zarys historii. Zaufaj mi, dziewczyna ma problemy i to wcale nieciekawe. Zrujnowała dwa życia fałszywym oskarżeniem. Clifford wziął to wszystko bardzo do siebie. Wiesz, że kiedy jesteśmy waszymi trenerami tak długo, traktujemy was jak własne dzieci. Mój brat miał nadzieję, że zostanie, że tak powiem, przepędzona z kampusu po tym, co zrobiła. Odrobina sprawiedliwości w starym stylu, skoro prawnie nic nie dało się zrobić. Ona jednak nie ustąpiła. Przynajmniej trzyma się na uboczu, po tym jak została ostrzeżona. Nic nie mówię, trawiąc te informacje. – Uważaj, zanim jej zaufasz. Jak mówiłem, ma pewne głębsze problemy. – Brzmi szczerze, a ja się nad tym zastanawiam. Widziałem, jak się zawiesza, tak jak tamtego wieczoru. Hobbs musiał wołać ją po imieniu z pięć razy, zanim w ogóle zarejestrowała. Z początku myślałem, że to szok wywołany naszą obecnością, ale teraz mam wątpliwości. Myślę o tych małych drganiach, które ostatnio u niej zauważyłem. Reszta jego opowieści brzmi jak czyste bzdury. Świetnie postawiła mi się tamtej nocy. Nie mogę jednak przyłapać go na kłamstwie. – Czy mój syn jest zagrożony? – pytam, ciekaw jego odpowiedzi. – Nie wiem. Jak powiedziałem. Byłbym ostrożny. Twoja matka może wiedzieć więcej. Nie należy do osób, które wpuszczają byle kogo do swojego domu – zauważa, a ja powoli kiwam głową. Ale dowiedzenie się czegokolwiek od niej będzie jak wpatrywanie się w przeszkodę nie do pokonania. Chyba że najdzie ją ochota, by się czymś podzielić. – Przy nim zawsze mam się na baczności. Muszę wracać do domu. Dobranoc, Trenerze – mówię cicho i wychodzę. W drodze do domu myślę więcej o tym, co zaobserwowałem. W ciągu ostatnich kilku lat nie zwracałem na tę dziewczynę wystarczającej uwagi, by naprawdę cokolwiek o niej wiedzieć. Myślę, że to dobrze, że mam swoje własne, małe źródełko informacji i obserwacji. Takie, które dostrzega więcej, niż zdaje sobie sprawę, i nie ma problemu z dzieleniem się tym. Leo.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

8: Pierwszy impas – Niespodziewana kara: Niania dla Avalanche | Czytaj powieści online na beletrystyka