Declan
– Co jest, do kurwy nędzy?! – krzyczę, nie dbając o małe uszy.
– Och, Declan, mnie też miło cię widzieć. Pomyślałam, że wpadnę zobaczyć się z moim wnukiem. Niech pozna swoją Genny. – Uśmiecha się do mnie tym, co zawsze nazywała swoim urokliwym, olśniewającym uśmiechem aktorki.
– Zachowaj ten swój sztuczny uśmieszek dla kogoś, kto może się na niego nabrać – ostrzegam ją z warknięciem.
















