Hazel
— Dzień dobry, Hazel — szepcze mi do ucha, siadając obok. Kręcę głową, gdy na moim biurku ląduje babeczka.
— Martwisz się, że przegapiłam śniadanie? — droczę się. Jego braci jeszcze nie ma, ale ja i tak byłam tu grubo przed czasem.
— Tak. Mówiłaś, że zaspałaś. Byłaś zmęczona, czy co? — pyta cicho, a na jego twarzy powoli wykwita łobuzerski uśmiech.
— Czy co — odpowiadam nieśmiało.
Pochyla si
















