Hazel
Punktualnie o wpół do dziesiątej puka do moich drzwi. „Hej. Leo, mam dla ciebie niespodziankę na stole”. Obejmuje moją nogę, zanim biegnie w tamtą stronę.
„Tatusiu, to książeczka z magnesami o superbohaterach!” – krzyczy jego radosny, mały głosik.
„Ekstra”. Declan uśmiecha się lekko. „Myślę, że zostawi mnie dla ciebie”.
„Nie. Leo uważa, że to ty stworzyłeś świat. Chodź, usiądź”. Jest
















