Hazel
Budzę się sama, zdezorientowana następnego ranka. "Declan?" Mówię cicho, ale nie słyszę odpowiedzi. Mam na sobie jego niebieską koszulkę, a jego poduszka jest zaledwie ciepła. Szukam jakiejś kartki i sprawdzam telefon, martwiąc się, że z Leo coś się stało. Nic. Ale potem zauważam jego torbę leżącą na podłodze, wstaję i podnoszę swoje figi z podłogi. Wsuwam je na siebie i idę w stronę salonu
















