Perspektywa Marissy
Moje buty ślizgały się po gładkiej, betonowej posadzce, gdy wybiegłam potykając się z sali bokserskiej, a ciężkie, stalowe drzwi zatrzasnęły się za mną.
Nadgarstki mnie piekły, zdarte i zakrwawione od zerwania wilkołaczych kajdan w desperackiej, napędzanej adrenaliną częściowej przemianie.
Moja cipka pulsowała, a tępy ból promieniował z każdym krokiem, będąc chorym przypomnieni
















