Z perspektywy Elle
Stałam przed lustrem, rozpaczliwie próbując zmusić usta do ułożenia się w coś na kształt uśmiechu. Rezultat był żałosny – przypominał raczej grymas bólu niż cokolwiek zbliżonego do szczęścia. Słowa Brada wciąż odbijały się echem w moich uszach: „Nie korzystaj z przywilejów bycia przeznaczoną z rodu Rayne, paradując wokół jak kusicielka”.
Moje palce drżały lekko, gdy dotykałam tk
















