Punkt widzenia Elle
Z obrzydzeniem patrzyłam, jak Grace i Elizabeth kończą omawiać szczegóły mojej przyszłości. W salonie było duszno, wręcz tłoczno od wilkołaczej służby i ich otwartych walizek z pieniędzmi. Grace entuzjastycznie potakiwała na wszystko, co mówiła Elizabeth.
Niski chichot Brada uciszył całe pomieszczenie. – Ciekawe – powiedział, a jego głos brzmiał zwodniczo swobodnie, choć kryła
















