Z perspektywy Elle
Zapukałam stanowczo i otworzyłam drzwi. Napięcie w pomieszczeniu uderzyło we mnie jak fizyczna fala, gdy tylko przekroczyłam próg.
– Dzień dobry, Brad... panie Carter – powiedziałam cicho, a mój głos zabrzmiał bardziej niepewnie, niż zamierzałam.
Oczy Raymonda Cartera natychmiast odnalazły moje, a jego spojrzenie zatrzymało się z nieukrywanym zainteresowaniem. Coś w jego wyrazie
















