P.O.V. Maeve
– Przepraszam, ale właściwie nie mam telefonu – mruknęłam cicho, nie odrywając wzroku od linoleum na podłodze sklepu spożywczego.
Tuż obok mnie rozległ się ciężki, znajomy krok. Mój ojciec. Wszedł w alejkę, a jego ostre spojrzenie przeskakiwało między mną a eleganckim mężczyzną. Natychmiast pochyliłam głowę jeszcze niżej. Moją klatkę piersiową ścisnęło lodowate przerażenie. Każdy zły
















