Grayson/Maniac's P.O.V.
– Chyba kurwa żartujesz – warknąłem, a ostre słowa wyrwały się z mojego gardła w sekundzie, gdy Justice zrzucił na mnie tę potężną bombę. Staliśmy na popękanym chodniku, a smród starych śmieci i spalin ciężko wisiał w nocnym powietrzu. Właśnie mnie poinformował, że widział tę, której imienia nie wolno wymawiać, na zmianie w podupadłym barze na końcu ulicy.
W myślach skopałe
















