– Gówno mnie obchodzi, że nie masz żadnych przyjaciół – odparła chłodno. – Rzuć ich, albo poniesiesz konsekwencje.
Zmarszczyłam brwi; nagle wezbrał we mnie gniew.
– Nie – powiedziałam stanowczo.
– Nie? – powtórzyła z drwiną Evelyn.
– Z-zgadza się – odparłam. – Powiedziałam "nie". To moi przyjaciele. Nie porzucę ich. Rób, co chcesz.
– A co, jeśli każę ci po prostu trzymać się z dala od Lachlana? –
















