P.O.V. Graysona/Maniaca
– Ta, cóż, muszę cię przeprosić – mruknąłem, a moje buty zdawały się wrośnięte w drewnianą podłogę.
– Musisz – parsknęła bez przekonania przez łzy. – Powiem im, że to zrobiłeś. Więc proszę, po prostu stąd idź.
– Dlaczego? – zapytałem, krzyżując ramiona na piersi i odmawiając ruszenia się z progu.
– Bo jestem na ciebie wściekła, a ty i tak nie chcesz tu być – odparowała.
Sta
















