Georgia wysiadła z samochodu, a Steven odjechał. Max stał przed nią, uśmiechając się w nieśmiały sposób, z rękami w kieszeniach. Za nim słońce chyliło się ku zachodowi, a dzikie pomarańczowe i szkarłatne barwy zachodu słońca rozciągały się po niebie.
"Wiem, że jeszcze nie jadłaś kolacji, a po całym tym szaleństwie dzisiejszego dnia... pomyślałem, że przyda ci się trochę spokoju."
Georgia podeszł
















