Po nasyceniu żołądka Zachary wyjął portfel i przejrzał jego zawartość, ale nie miał przy sobie zbyt wielu gotówki. W końcu wyciągnął kartę debetową i położył ją przed Serenity.
Serenity uniósła brew, patrząc na niego.
– Do zakupów potrzebne są pieniądze. Ta karta jest dla ciebie. PIN to… – zaczął, szukając długopisu i kartki. Zanotował PIN i podał kartkę Serenity. – Możesz jej używać na wydatki domowe. Będę przelewał pieniądze na konto co miesiąc, po wypłacie, ale musisz prowadzić ewidencję zakupów. Nie przeszkadza mi, że wydajesz pieniądze, ale muszę wiedzieć, na co są one wydane.
Kiedy odbierali akt małżeństwa, Serenity zapytała, czy powinni dzielić się kosztami na pół, na co Zachary stanowczo odmówił. Skoro byli małżeństwem, byli rodziną. Nie miał nic przeciwko dawaniu jej pieniędzy.
Zachary miał więcej pieniędzy, niż mógł policzyć, i nie był w stanie oszacować swojego majątku. Ledwo miał czas, żeby je wydawać, był ciągle zajęty pracą. Przynajmniej jego żona mogła mu teraz pomóc w ich wykorzystaniu.
Jednakże, nie oznaczało to, że Zachary chciał, aby ktoś wykorzystywał go. Musiał być czujny, ponieważ w jego oczach Serenity była sprytną dziewczyną.
Nie miał problemu z tym, że Serenity wydawała pieniądze na dom.
Serenity nie mogła znieść postawy i zachowania Zachary’ego.
Odsunęła kartę debetową i kartkę z PIN-em z powrotem do Zachary’ego, nawet na nie nie spoglądając.
– Panie York, nie tylko pan mieszka w tym domu. Ja też tu mieszkam. Pan kupił dom, więc ja oszczędzam na czynszu. Nie mogę pozwolić, żeby pan płacił również za koszty utrzymania domu. Ja zapłacę za wszystko, co będzie potrzebne. O kosztach artykułów gospodarstwa domowego przekraczających dwa tysiące dolarów porozmawiamy. Pan może dorzucić, ile uzna za stosowne.
Jej dochody były wystarczająco wysokie, aby pokryć codzienne wydatki domowe. Nie było potrzeby, aby on płacił, chyba że chodziło o duży zakup.
Nie chodziło o to, że nie mogła przyjąć jego pieniędzy, ale jego postawa ją drażniła. Sprawiał wrażenie, jakby uważał, że zależy jej tylko na jego pieniądzach, i kazał jej prowadzić rejestr zakupów. Jej księgowość obejmowała tylko wydatki sklepu, a nie jej życie prywatne.
Zachary nie był idiotą. Wręcz przeciwnie, był bardzo inteligentny. Po odmowie zrozumiał, że jego postawa zraniła dumę Serenity. Zamilkł na chwilę, po czym przesunął kartę debetową i kartkę z PIN-em w kierunku Serenity. Zmiękczył ton głosu:
– Wiem, że masz sklep, ale ile możesz zarobić? Sama powiedziałaś, że to nasz dom. Jesteś jego częścią, ja też. Jak mogę pozwolić ci ponosić wszystkie koszty utrzymania domu? Weź ją. Nie prowadź rejestru zakupów, jeśli nie chcesz.
– A pomyślałaś o kupnie samochodu? Potrzebujesz mojej pomocy przy wpłacie zaliczki? Z twoimi dochodami spokojnie dasz radę spłacać raty.
Zachary tak naprawdę nie wnikał w jej zarobki, ale musiała dobrze zarabiać, skoro otworzyła księgarnię przy wejściu do szkoły Wiltspoon. Z pewnością sporo zarabiała. W tym wieku najłatwiej było przekonać kobiety i dzieci do otwarcia portfela.
– Dom nie jest daleko od mojego sklepu. Mogę pojechać na rowerze. Ruch w Wiltspoon jest okropny w godzinach szczytu. Mój dwukołowy pojazd jest lepszy niż czterokołowy motor.
Zachary nie wiedział, co powiedzieć.
Miała rację.
Unikał godzin szczytu, jadąc do pracy.
Czasami jednak wpadał w korki poranne, gdy musiał wyjechać w nagłym wypadku. Zatory komunikacyjne sprawiały, że żałował, że nie poleciał swoim prywatnym samolotem.
– Samochód ułatwiłby ci życie. Mogłabyś jeździć w weekendy i zabrać siostrę i siostrzeńca na krótki wypad.
Zachary przypomniał sobie, że Nana mówiła, że kobieta mieszka z siostrą. Najważniejsze osoby w życiu Serenity to jej siostra i siostrzeniec.
– Może później. Właśnie wzięliśmy ślub i nie znamy się dobrze. Nie czuję się komfortowo, używając twoich pieniędzy na kupno samochodu. Mam wystarczające oszczędności, żeby kupić samochód, ale dom to lepsza inwestycja. Z domem mam dom. Nie jestem jak wy, mężczyźni. Mężczyźni wolą samochody.
Istniała różnica preferencji między mężczyznami a kobietami; kobiety zazwyczaj wybierały dom, podczas gdy mężczyźni samochody.
– Ach tak. Moja siostra chce cię poznać, ale powiedziałam jej, że jesteś w delegacji. Zabiorę cię do niej kiedyś później.
– Jasne – odpowiedział Zachary.
Po rozmowie Serenity poszła powiesić pranie, a Zachary usiadł w salonie. Chciał poczytać gazetę, ale nie miał tu prenumeraty. Ponieważ nie mógł znaleźć gazety, sięgnął po telefon, żeby zabić czas.
– Zrobiłeś pranie?
Powiesiwszy pranie na słońcu, Serenity zadała pytanie siedzącemu przy telefonie mężczyźnie.
– Załatwione.
Jego ubrania zazwyczaj były wysyłane do pralni chemicznej.
Serenity zacisnęła usta, nie mówiąc nic więcej. Zajęła się swoimi sprawami.
Zamiatała, myła podłogi i sprzątała.
Zachary obserwował, jak biega po domu, wykonując pracę pokojówki. Marszcząc brwi, był skłonny coś powiedzieć, ale po namyśle powstrzymał się.
W jego domu służba zajmowała się pracami domowymi, ale w zwykłej rodzinie za prace domowe odpowiadała żona.
Dobrze, że jego lokaj zaaranżował sprzątanie przez służbę przed wprowadzeniem się. Dom był lśniąco czysty. Serenity zamiatała, nie znajdując ani pyłku kurzu.
Kiedy skończyła codzienne obowiązki, Serenity wróciła do swojego pokoju i się odświeżyła. Z torebką w ręku wyszła z pokoju i powiedziała mężczyźnie siedzącemu na sofie:
– Panie York, idę do siostry, a potem do sklepu. O której godzinie będzie pan w domu? Może pan zostawić mi wiadomość, zostawię drzwi otwarte.
– Będę wracał co wieczór, chyba że będę w delegacji. Zdam panią na bieżąco, jeśli będę musiał wyjechać.
– Dobrze – odpowiedziała Serenity.
– Se-Serenity, weź kartę.
Trzymając kartę bankową, Zachary wstał i podszedł do Serenity. Podał jej kartę debetową i przeprosił: – Powinienem uważać na swój ton przed chwilą. Przepraszam! Przepraszam!
Serenity przez chwilę wpatrywała się w jego twarz, w końcu przyjęła kartę, ponieważ tym razem wydawał się szczery. Schowała kartę i kartkę z PIN-em do kieszeni.
– Powinnam już iść.
– Jasne.
Zachary stał w miejscu, obserwując, jak Serenity odchodzi.
Gdy tylko zamknęły się drzwi, odetchnął z ulgą.
Wydawało mu się, że nie radzi sobie dobrze w roli męża.
Wracając na sofę, Zachary chwycił telefon ze stolika kawowego i zadzwonił do lokaja w domu rodzinnym. Gdy lokaj odebrał, powiedział cicho:
– Sam, kiedy stara pani wstaniesz, powiedz jej, żeby zebrała rodzinę na kolację w Brynfield. Stara pani będzie wiedziała, o co chodzi.
















