— Nigdy nie widziałam, żeby to się poruszało. Moje dzieci były tu na wycieczce szkolnej i za każdym razem przewodnik mówił, że mechanizm jest nie do naprawienia — powiedziała, wspominając tamte dni. — Mój najmłodszy w ogóle tu nie dotarł. Jego klasa była pierwszą, która pojechała do planetarium uniwersyteckiego.
— Będziesz musiała ich tu kiedyś przyprowadzić.
Skinęła głową. — To naprawdę piękne.
—
















